Po srebrzystej stronie lustra

2 Luty 2010

Ghost Stories

Filed under: Gry — by Oranea @ 20:48

Ostatnio mieliśmy przyjemność pograć sobie w tę grę ze znajomymi. Nie jestem fanką planszówek, nie mam zbyt wielkiego pojęcia o tytułach, które pojawiły się w ostatnim czasie, nie wiem czy rynek ten jest chłonny, czy też raczej płytki, nie mam też doświadczenia w samym graniu. Na pewno planszówki mają swoich fanów, ale tak naprawdę nigdy nie rozumiałam czemu te gry są popularne. Było tak dopóki nie zagrałam w “Ghost Stories”. :)

Pudełko jest spore, za całość przyjdzie nam zapłacić ponad 100zł. Jest to cena… hmmm… Trudno mi powiedzieć: wysoka czy niska? To zależy do czego ją porównamy. Wydaje mi się, że jest to cena trochę wyższa niż przeciętnie. Dostajemy jednak w zestawie ładnie wykonane karty, figurki, no i samą zabawę.

Dla człowieka niedoświadczonego pierwsze zetknięcie się z instrukcją jest trochę traumatyczne. Nie wiem czy to kwestia tłumaczenia, czy samej instrukcji, ale musieliśmy ją we czwórkę “rozkminiać” przez dłuższy czas, zanim w ogóle połapaliśmy się o co chodzi. Grę rozpoczęliśmy bardziej poglądowo niż na poważnie, a i tak się okazało, że nie pamiętamy wszystkich zasad (wciąż wertowaliśmy materiały, żeby sprawdzić co wolno, a czego nie). Stopniowo jednak zaczęliśmy łapać. W skrócie: jako drużyna mamy pokonać duchy nawiedzające kilka wiosek – i w sumie tyle fabuły. :)

Dla osób nieotrzaskanych z grami “Ghost Stories” może być trudne (dla nas początkowo było), ale ćwiczenia czynią mistrza – następnym razem na pewno pójdzie nam już o niebo lepiej. To, co uznaliśmy najpierw za chore pomysły autora (a jest nim Antoine Bauza), z czasem okazało się całkiem łebskimi rozwiązaniami, które bardzo urozmaicają grę i ją skutecznie utrudniają. Przy bliższym przyjrzeniu się wszystkie zasady trzymają się kupy, a i sama gra sprawia frajdę. Podoba mi się, że jest to gra kooperacyjna - dzięki temu, późnym wieczorem, nie musieliśmy ze sobą rywalizować, tylko mogliśmy ściśle ze sobą współpracować i dało nam to wiele radości oraz satysfakcji. Ale i tak trzeba było kombinować, żeby odeprzeć ataki duchów. :)

R. gra podobała się średnio, uznał ją za przekombinowaną. Mnie się podobała i chętnie usiądę do niej jeszcze raz. O. i K. kupili grę, więc mają ją na codzień, na pewno więc będą do niej wracać. ;) Myślę jednak, że gra w cztery osoby jest najfajniejsza, daje najwięcej radości i jest najciekawsza. Można też spróbowac gry z wyższym stopniem trudności, ale myslę, że to póki co nie dla nas. ;)

Mogę więc uznać moje pierwsze zetknięcie się z tego typu grami za bardzo udane. Nie mam porównania, więc moja ocena “Ghost Stories” jest oceną laika, ale gra wciąga i to jej największa zaleta.

Theme: Toni. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.