Po srebrzystej stronie lustra

14 Sierpień 2011

Video Girl Ai

Filed under: Komiks,Manga — by Oranea @ 02:27

Kiedyś, w dawnych czasach, gdy byłam fanką “japońskiej kreski”, okładki mang Masakazu Katsury były dla mnie śliczne. Do teraz dostrzegam ich niezwykły urok i wciąż podoba mi się jego styl rysunku.

Z “Video Girl Ai” zetknęłam się po raz pierwszy w formie anime, w czasach gdy nikt jeszcze nie marzył o przetłumaczeniu na polski i wydaniu u nas całej mangi. Nie pamiętam już czy widziałam całe OAV, czy tylko fragment, ale nie ma to tak naprawdę znaczenia, bo manga jest zdecydowanie głębsza od filmu. Do lektury mangi pchnął mnie impuls. Nie miałam żadnych wielkich oczekiwań, bo tak naprawdę zupełnie wypadłam z tematu mang i anime. I co? Powiem krótko: manga miażdży.

Historia jest prosta (teoretycznie) – wszystko kręci się wokół sercowych rozterek nastolatków. Mamy oczywiście element fantastyczny, który wprowadza trochę zamieszania (tytułowa Ai nie jest zwyczajną dziewczyną), ale tak naprawdę cały nacisk położony jest na psychologię bohaterów. I muszę przyznać, że Katsura naprawdę porządnie się do tego przyłożył, kupiłam tę jego opowieść. Ale może po kolei.

Głównym bohaterem jest nieśmiały chłopak imieniem Yota, raczej stereotyp japońskiego nastolatka. Niby nic mu nie brakuje, ale jednak nie ma odwagi zbliżyć się do koleżanki ze szkoły, ślicznej Moemi, która jak na złość durzy się w jego superprzystojnym przyjacielu z dzieciństwa, Takashim. Los przychodzi Yocie z pomocą, bo na jego drodze staje Ai, która chce mu pomóc zdobyć serce Moemi. Tylko że przy okazji sama zakochuje się w Yocie, a i jego serce nie pozostaje obojętne na postrzeloną Ai… No i mamy gotowy galimatias.

Oczywiście nie zdradzę tu wielkiej tajemnicy, gdy powiem, że mimo grożącego Ai niebezpieczeństwa ze strony jej stwórcy, jakiś happy end musi być. Tym bardziej, że po drodze sprawy się komplikują – przede wszystkim w życiu Yoty pojawiają się kolejne dziewczyny. I chociaż związek Yoty z Ai jest bardzo barwny, to jednak dla mnie najbardziej fascynującą postacią była Moemi i jej relacje z Takashim. Wcale nie dopingowałam Yoty w jego dążeniach do zdobycia serca Moemi. Raczej trzymałam kciuki, żeby udało jej się z Takashim. Niestety Katsura jest pod tym względem brutalny, i chociaż cały optymizm i radość wpakował w Yotę i Ai, to pozostałych bohaterów mocno doświadczył.

To nie jest słodka opowieść, ale raczej dramat dużego kalibru. Bohaterom nie wychodzi, związki się nie udają, uczucia umierają, erotyczne doświadczenia zaczynają wywierać piętno. Tutaj naprawdę nie ma prostych rozwiązań. I tylko tej biednej, nieszczęsnej Moemi tak bardzo mi było żal… Ale niestety autor nie miał dla niej litości. Jest bohaterką, która przez całą mangę przechodzi przez największą przemianę wewnętrzną. Szkoda, że po macoszemu został potraktowany Takashi, który swoją tajemniczością i niesamowitą obojętnością na sprawy damsko-męskie aż prosi się o wyraźniejsze wyodrębnienie z tła.

Na pewno warto do tej mangi usiąść choć na chwilę. Jest to już klasyk, którego nie wypada nie znać. Historia nie zestarzała się ani trochę (chociaż ma już 20 lat!), a bohaterowie wciąż są żywi i wzbudzają w czytelniku emocje. Ja zakończyłam lekturę sfrustrowana, ale nie wątpię, że autor z rozmysłem zdecydował się na pewne rozwiązania. Od lektury jednak trudno się oderwać, a strona wizualna potrafi uwieść.

14 Luty 2010

Sky Doll – Doll’s Factory

Filed under: Komiks — by Oranea @ 21:40

Artbook wydany do serii “Sky Doll” zdobyłam w wersji niemieckiej w wydaniu Carlsen Comics. Prawdziwym rarytasem są strony komiksu w formie szkicu – można plansza po planszy obejrzeć pracę wykonaną przez twórców, zanim na komputerze nałożyli kolory i wygładzili całość. Nie jest to duża książeczka, co może rozczarować, ale i tak warto do niej zajrzeć.

Na początku mamy wstęp, w którym Ferruccio Giromini w ciekawy sposób analizuje dzieło Barbucciego i Canepy. Potem dostajemy krótką opowieść będącą wprowadzeniem do historii naszej Sky Doll, pt.: “Narodziny Noy”. Rozdział ten kończy się w miejscu, w którym rozpoczyna się sam komiks.

Następny jest dział “Making of”, w którym zamieszczono szkic całego pierwszego tomu “The Yellow City / Die Gelbe Stadt”, razem z mini-boardami  u dołu strony pokazującymi zarys kadrów i dodatkowymi szkicami na marginesach. Ogląda się to z prawdziwą przyjemnością, Barbucci ma kreskę miękką i lekką, bardzo przy tym drobiazgową (szkic to uwypukla - plansze pozbawione koloru nabierają wyjątkowej wyrazistości i pozwalają docenić kunszt artysty).

Część czwarta to “Doll’s House” – galeria przepełniona studiami postaci, projektami i kolorowymi grafikami, które nie były publikowane poza artbookiem. Znajdziemy tu kolejną porcję szkiców – jeśli ktoś lubi patrzeć na pracę rysowników od kuchni, to powinien być tym zachwycony. :) Zaraz na następnych stronach w ramach “Doll’s Gallery” zamieszczono grafiki innych artystów komiksowych, odnoszące się do uniwersum Sky Doll. I tak znajdziemy tu Noę w wersji Didiera Crisse, Nicolasa Keramidasa (kłania się ich wspólna “Luuna”, o której pisałam już tutaj), Philippe Bucheta (cykl “Armada”) i jeszcze kilku innych twórców.

Na samym końcu mamy biogramy autorów oraz zdjęcia ludzi, którzy wspierali ich przy pracy. Swoje miejsce otrzymał w albumie nawet kotek Eliantho, zwierzak naprawdę bardzo brzydki, ale przy tym niezwykle rozczulający. Autorzy przydzielili bowiem naszej bohaterce małego towarzysza, szczurowate stworzenie z wyłupiastymi oczami, które otrzymało imię Elianthe – obecność kotka na łamach artbooka jest więc zrozumiała.

Jak w przypadku każdego artbooka ten również wydaje się za cienki, chciałoby się dostać jeszcze drugie tyle grafik, ale póki co musi nam starczyć to, co otrzymaliśmy. Artbook wydano ładnie, chociaż w miękkiej okładce. Mam jednak przykre wrażenie, że grzbiet ma tendencje do rozłamywania się (chociaż w moim egzemplarzu jeszcze nic takiego się nie stało). Jest to miły dodatek do samego komiksu, ale jednak tylko dodatek. Pozwala osłodzić trochę oczekiwanie na tom 4 “Sky Doll”.

Następna strona »

Theme: Toni. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.