No i mamy nową płytę Enigmy. Chociaż tak naprawdę nie jest to rzecz do końca nowa, tylko wydanie typu the best of. Trochę trzeba było na nią poczekać, mamy przy tym też całkiem pokaźny bonus (zawartość CD3), ale w ogólnym rozrachunku, chociaż dostaliśmy w większości to, co już mamy, to jest to jednak must have każdego fana.
Album dostępny jest w dwóch wydaniach na polskim rynku: trochę tańszym wydaniu 2-płytowym i droższym 3-płytowym. W pierwszym przypadku otrzymamy CD1 “The Greatest Hits” i CD2 “The Lost Ones”, w drugim dochodzi jako CD2 “The Remix Collection” a CD3 to “The Lost Ones”. W moim posiadaniu jest wersja rozszerzona (świeżutki prezent od R. na urodziny, sprezentowany trochę przedwcześnie, ale to z powodu mojej niecierpliwości ;)). Jakie są ogólne wrażenia?
Generalnie jestem zadowolona. Mam wprawdzie trochę mieszane uczucia, bo jednak CD1 i CD2 jednoznacznie kojarzą się z dwoma wydanymi już trochę temu “L.S.D.”, ale czego innego można oczekiwać po płytach podsumowujących historię takiego projektu? Wtedy bonusem był wstępniak “The Landing” i ”Turn Around”, teraz jest to cała dodatkowa płyta. Na CD1 są wszystkie przeboje, które pozwoliły zaistnieć Enigmie w szerszym odbiorze, ale co za tym idzie niekoniecznie znalazły się utwory, które naprawdę najbardziej lubię. Wszystkie utwory są w wersji radio edit, są więc zamkniętymi całościami, nie przechodzą jedna w drugą, co trochę mnie rozczarowało, bo po cichu liczyłam, że tak jak na “L.S.D.” Cretu troszkę je ze soba zmiksuje. Możliwe, że nie chciał powtarzać starego pomysłu. Dobrał przy tym jednak inny zestaw tytułów niż przy wspomnianej już “L.S.D. The Greatest Hits”, co też należy policzyć na zdecydowany plus.
CD2 zawiera remixy, które w zasadzie są mi dobrze znane, bo albo mam je już na płytach, albo zasłyszałam w sieci. One też nie są ze soba niestety połączone i chociaż dostaliśmy kilka dodatkowych kawałków w porównaniu z “L.D.S. The Remix Collection”, to jednak większość się powtarza. Miło mi było jednak usłyszeć (dla odmiany po “L.S.D.”) mój ulubiony remix “Return to Innocence” czyli Long & Alive Version. Pozostałe remixy (“Sadeness”, “Mea Culpa”, “Principles of Lust”, “Age of Loneliness”, “Push the Limits”, “Gravity of Love” i “T.N.T. for the Brain”, czyli połowę płyty) słyszeliśmy już na “L.S.D”, więc zaskoczenia nie będzie. Jedyną nowością dla mnie może być tak naprawdę “Voyageur (Club Mix)”, którego dotąd nie znałam (możliwe, że obił mi się o uszy, ale to wszystko).
CD3 jest ciekawostką i nie można na nią patrzeć jako na “nową płytę” – nic z tych rzeczy, to po prostu zestaw kawałków odrzuconych przy komponowaniu poszczególnych płyt Enigmy, wersje demo. Znajdziemy tu znajome dźwięki, znajome linie melodyczne, możemy więc łatwo przyporządkować niektóre kawałki do konkretnych albumów, na których znalazły się ostatecznie ich zmodyfikowane wersje. Chyba najbardziej szkoda mi “Lost Three”, które nie zostało nigdzie wykorzystane. :) Natomiast “Lost Seven” to ciekawa inna wersja “The Language of Sound” z E7, wcale nie słabsza, tylko… inna, zdecydowanie dynamiczniejsza. Znalazły sie tu też kawałki, które w moim odczuciu jeszcze nawet nie nabrały charakteru, a już Cretu porzucił pracę nad nimi (np. “Lost Six”, bardzo surowe w brzmieniu).
Czy warto nabyć taki box? Fanów nie trzeba zachęcać i biorąc pod uwagę “The Lost Ones” kompilacja ta jest kierowana raczej do nich. Wydanie jest ładne, okładka utrzymana jest klimatem w stylu Enigmy (chociaż nie należy do tych najładniejszych, jakie Enigma dotąd miała), zresztą została już raz wykorzystana w boxsecie “15 Years After” wydanym na 15-lecie Enigmy. Ponieważ jednak był to boxset bardzo drogi i trudno dostępny, to nic dziwnego, że go nie pamiętam. :) Załączona książeczka jednak rozczarowuje, bo jest cieniutka i zawiera tylko spis utworów na płytach, bez żadnych dodatkowych informacji, które byłyby ciekawym uzupełnieniem w podsumowaniu historii takiego niezwykłego projektu, jakim jest właśnie Enigma.
Mimo wszystko jest to ładny nabytek do kolekcji. :)
