Tagi

, , , ,

Trafiłam na ten komiks zupełnie przypadkiem w sieci – zobaczyłam pojedyncze plansze i artworki, które wzbudziły moje zainteresowanie. Potem udało mi się go zdobyć w wersji papierowej i przeczytać. Zaintrygowały mnie przede wszystkim estetyczne rysunki, które bardzo odpowiadają moim gustom – są po prostu ładne i cały album przyjemnie jest przekartkować. Dużym zaskoczeniem była dla mnie ostatnio informacja na stronie Esensji, że wręcz na dniach (22 lutego) tytuł ten pojawi się w naszym pięknym kraju, i to w wydaniu „3 w 1”, czego podjął się Egmont. To naprawdę dobra wiadomość i bardzo miła niespodzianka, bo jest to komiks, z którym warto się zapoznać. :) Jednak zanim przekartkuję wersję polską, ustosunkuję się do wersji angielskiej, która stoi u mnie na półce.

Autorzy nie są wcale nieznani – są nimi Alessandro Barbucci i Barbara Canepa. Czy kreska przypomina Wam może serię „W.I.T.C.H.”? I słusznie, bo oboje pracowali dla Disney’a nad tą serią. Prywatnie są małżeństwem i wspólnie stworzyli „Sky Doll” pod skrzydłami francuskiego wydawnictwa Soleil.

Wydanie, które mam w posiadaniu to wydanie Marvela w twardej oprawie, zawierające 3 wydane dotąd osobno części tej opowieści: „The Yellow City”, „Aqua” i „The White City” (to samo wydanie trafi do polskich czytelników). Wydanie jest naprawdę śliczne – twarda okładka, obwoluta, kredowy papier, piękne nasycenie kolorów. Nie pozostaje nic innego, jak tylko oglądać to dzieło kadr po kadrze (gdyby jeszcze album miał odrobinę większy format oglądanie byłoby bardziej komfortowe). Na okładce mamy grafikę w wersji ocenzurowanej, ale w środku zreprodukowano ją w oryginale, więc fan nic nie stracił, a okładka w księgarni nie gorszy. Komiks jest bowiem przepełniony erotyzmem, co wynika z fabuły, jak również sylwetki naszej głównej bohaterki, a sama tematyka zdecydowanie odbiega od tego, co widzieliśmy w „W.I.T.C.H.”. Jest to więc komiks dla dorosłych. Śliczne grafiki mogą zmylić, ale taka jest prawda.

Bohaterką jest Noa, tytułowa Sky Doll, android stworzony po to, żeby zaspokajać potrzeby swojego właściciela. Można o niej powiedzieć: erotyczna zabawka. Noa jako „osoba” jest wesoła, pełna życia i trochę czupurna, a przy tym zdolna do egzystencjalnych przemyśleń (co już samo w sobie jest niezwykłe w przypadku takiej lalki). Nie byłoby jednak historii, gdyby nie okazało się, że Noa jest zdecydowanie bardziej niezwykła. W efekcie razem z nią poznajemy świat (zwany tu Papatheą) oraz powoli zbliżamy się do odkrycia tajemnicy, która łączy ją i zaginioną papieżycę Agape. W tej wędrówce towarzyszą jej przypadkowo poznani: romantyczny, wrażliwy Roy i czepialski, traktujący androidy przedmiotowo Jahu, który jednak nie jest wcale taki zły, jak się potem okazuje. Akcja bardzo ładnie się zawiązuje i szybko toczy naprzód, ale niestety, nie oczekujcie spektakularnego zakończenia – ono dopiero nastąpi, te trzy tomiki nie opowiadają bowiem całej historii Noy, co najwyżej zamykają pewien etap.

Komiks ten, obok fantastycznej oprawy wizualnej, porusza jednak również dość istotne kwestie: sztucznego życia, indywidualności, kobiecości, wolności i zależności (symbolizowanej przez klucz Noy) a także religii (czego głównym motywem jest konflikt dwóch sióstr-papieżyc Lodovici i wspomnianej już Agape). Noa jest bohaterką bardzo sympatyczną, przekonującą i chętnie towarzyszyłam jej w tej pasjonującej podróży nie tylko przez galaktykę, ale także wgłąb siebie. Na przykład podobała mi się scena, w której Noa rozmawia z Royem i opowiada, jak w ostatecznym rozrachunku wspomnienia są właśnie tym, co poszczególne Sky Dolls od siebie odróżnia, i że ona sama wierzy, że jeśli zbierze tych wspomnień wystarczająco dużo, to będzie w stanie wreszcie poczuć, że żyje. Historia ma zabawne momenty – nie jest więc ani przesadnie mroczna, ani ckliwa, ani romantyczna, ani brutalna. Autorzy zrównoważyli humor, przygodę, szczyptę erotyki i poważniejsze tematy, które chcieli zasygnalizować w swojej opowieści – i zdecydowanie im się to udało! Bo tak naprawdę Sky Dolls nie mają cech indywidualnych, wszystkie początkowo wyglądają tak samo, można dobrać im różne stroje, różne peruki, a potem ich osobowość w pewnym ograniczonym zakresie rozwija się gdy zostają uruchomione i służą swemu właścicielowi – a od takiego punktu można wyjść z głębszymi przemyśleniami o „człowieczeństwie”. Autorzy jednak nie grzęzną w taniej filozofii, to w końcu ma być przede wszystkim przygoda, więc dostajemy jej dużo.

Świat w komiksie jest trochę baśniowy, ale bardzo mi się spodobał. Stykamy się w toku opowieści z inną jeszcze cywilizacją – na planecie Aqua – z cywilizacją harmonii i duchowości, która z daleka wygląda jak prawdziwy raj, a w środku okazuje się takim samym rozczarowaniem, jak wszystko, co nas otacza. I myslę, że właśnie w takim przedstawieniu świata i bohaterów tkwi wielka siła tego komiksu. Bo od lektury naprawdę bardzo trudno się oderwać, a potem chce się do niej wrócić i poznać jak najszybciej zakończenie całej tej historii. :)

Czekam niecierpliwie na wydanie czwartego tomu „Sudra” nad którym wciąż trwają prace. :) Mam nadzieję, że będę mogła się z nim zapoznać w języku polskim. :)

Reklamy