Tagi

, , , , , , , , ,

Spędziliśmy dwa bardzo intensywne dni, dużo chodząc i zwiedzając. Dni te były tak intensywne, że padamy z nóg co wieczór. Ale zdecydowanie warto było tu przyjechać, nawet zimą. To już drugi dzień, gdy pogoda nam sprzyja – rano mamy piękne słońce, a po południu wciąż utrzymuje się niezłe światło, dzięki któremu dajemy radę robić zdjęcia.

Praga jest przepiękna, nie sposób opisać słowami tego klimatu. Jest też niestety zadeptana przez turystów – nawet o tej porze roku można się natknąć na sporo wycieczek, które włażą w kadry zdjęć. Nie ma więc mowy o kameralności (nie gdy na każdym kroku w ślicznych uliczkach mamy sklepy z wysypującymi się pamiątkami), ale taki jest już urok miasta, które należy do kategorii turystycznej „trzeba zobaczyć”.

Wczoraj byliśmy na Starym Mieście i wróciliśmy naprawdę późno. Dziś zdecydowaliśmy się na Hradczany. Zmarzliśmy porządnie w katedrze św. Wita (katedra jest piękna, ale od kamienia ciągnęło takim zimnem, że nie sposób było długo tam wytrzymać) i przeszliśmy się Mostem Karola (który na kartkach wygląda tak ładnie i pusto, a w rzeczywistości jest w trakcie renowacji, dodatkowo zatłoczony turystami i autochtonami sprzedającymi na swoich straganikach mnóstwo drobiazgów, od biżuterii po karykatury). Chcieliśmy po drodze wstąpić do jeszcze kilku miejsc, ale nie starczyło nam już siły. Do domu wróciliśmy po zmroku (a mamy jednak kawałek na obrzeża Pragi), a jutro czeka nas kolejny pracowity dzień.

Za to staliśmy się wielkimi fanami smakołyku zwanego trdelnik. :D

Reklamy