Tagi

, , , ,

Będąc w Łodzi zjedliśmy obiad w restauracji SIOUX. R. jest wielkim fanem SPHINXa (w przeciwieństwie do mnie) bo bardzo lubi te ich wszystkie shoarmy w różnych konfiguracjach, więc wolał iść właśnie do SIOUXa niż na pizzę. No to poszliśmy. Tym bardziej, że podczas naszej ostatniej wizyty w Łodzi również tam jedliśmy i byliśmy zadowoleni.

SIOUX ma kilka restauracji na terenie kraju, w 11 miastach, ale tak się składa, że ani jednej w Warszawie. Zabawne, prawda? :) Jest to typ restauracji bardzo podobnej do SPHINXa, nawet żółte litery logo kojarzą się jednoznacznie z tą siecią. W środku mamy klimat jak z Dzikiego Zachodu, stoliki-ławy ustawione pod zadaszeniami imitującymi wozy, nazwy dań nawiązujące do tej stylistyki… Jedzenie jest smaczne, do dań podają dodatkowe sosy jak w SPHINXie. Są tu dania grillowe, meksykańskie, steki i oczywiście frytki. Skusiliśmy się na dwie shoarmy drobiowe – jedną zwykłą, a drugą z serem żółtym. Na deser R. skusił się na swoją ulubioną szarlotkę na ciepło z lodami. Wjechała na stół ładnie podana, w dodatku porcja była duża. Towarzyszący nam kolega R., J. (który nas do Łodzi zaprosił) i jego narzeczona A. wzięli po wątróbce drobiowej. Było smacznie i się najedliśmy. :) Nie była to może niesamowita uczta dla zmysłów, ale porządne jedzenie, którym można się nasycić. Porcje nie są wcale małe, chociaż ja swojej w całości nie zjadłam.

Cenowo SIOUX jest całkiem przystępny, przeciętnie za danie trzeba zapłacić około 20 zł. Menu zamieszczone na stronie internetowej restauracji jest zdecydowanie bogatsze, my dostaliśmy mniejsze menu i nie było w nim również tylu zdjęć potraw. Zmiana menu dokonała się w okresie ostatniego roku – podczas naszej pierwszej wizyty w SIOUXie mieliśmy większy wybór. Może to kwestia kryzysu, który zmusił sieć do ograniczenia oferty?

Tak czy siak – miłe miejsce. Trochę za głośne, żeby swobodnie sobie porozmawiać przy jedzeniu, ale miłe. Toalety mają bardzo obszerne, ale szkoda , że pojedyncze – tylko jedna kabina damska i jedna męska, i miałam przez to wrażenie źle zagospodarowanego miejsca. Poprzednim razem zdarzyło mi się czekać w dłuższej kolejce, co jest trochę krępujące, bo drzwi toalet są zaraz przy stolikach na parterze. Toalety powinny być bardziej z boku, żeby nie przeszkadzać innym gościom. Są czyste, ale to przecież standard, za to w damskiej nie działała suszarka do rąk, a papierowych ręczników właściciele niestety nie przewidzieli.

Biorąc pod uwagę kwestię smaku, R. był na pewno bardziej zadowolony niż ja. :)

Reklamy