Tagi

, , , , , ,

Broniłam się przed tym serialem, zniechęcona do współczesnej tematyki wampirycznej seansem „Zmierzchu”. W końcu jednak sie przełamałam i go obejrzałam. I co? Oj, wciągnęło mnie. :) Nie znam pierwowzoru literackiego i chyba raczej po niego nie sięgnę, ale to, co zrobiło z tym materiałem HBO zasługuje na oklaski. Serial sam w sobie jest zupełnie wystarczający i wcale nie zastanawiam się nad przeczytaniem książki. No, może kiedyś, gdy tylko zmaleje moja lista książek „do przeczytania w najbliższym czasie” to przyjrzę się pierwowzorowi. ;)

Zacznijmy może od napisów początkowych, które już na wstępie robią wrażenie – muzyka i zestaw fragmentów filmowych w czołówce bynajmniej nie nastraja nas do obejrzenia historii miłosnej. I ten kontrast sam w sobie jest świetnym początkiem przygody z serialem. Potem podążamy już za fabułą, za bohaterami, którzy przykuwają do ekranu, bo nie są jednowymiarowi. Wszystko to polano pikantnym sosem erotyki – cały sezon jest nią podszyty, ale jest w tym dużo naturalności, nie określiłabym go mianem wulgarnego (nawet jeśli sceny erotyczne należą do tych mocniejszych).

Mamy więc klasyczny już wątek: seksowny wampir i jego ukochana śmiertelniczka. Przyznam, że Stephen Moyer grający Billa początkowo zupełnie mi nie pasował, ale przekonałam się do niego w trakcie trwania serialu. Anna Paquin w roli Sookie sprawdza się znakomicie. Jest z jednej strony dziewczęca, z drugiej postrzelona, a przy tym żadna z niej klasyczna piękność, ani zgrabna, ani ładna… Przerwa między zębami dodaje jej zadziorności. Nie drażni mnie, chociaż ma w serialu momenty, kiedy mniej ją lubię. Wciąż jednak przykuwa do ekranu, bo grana przez nią bohaterka ma to „coś”. I najważniejsze – można się z nią utożsamić, bo chociaż ma wyjątkowe zdolności (jest telepatką), to jednak jest niedoskonała fizycznie i posiada także wady, co zbliża ją do widza.

Bohaterowie są w ogóle silną stroną tej produkcji. Nie są papierowi. Potrafią wkurzyć, potrafią też przekonać do swoich racji. Za bardzo ciekawego bohatera uważam Jasona, brata Sookie. Chociaż robi on mnóstwo głupich i złych rzeczy, a nawet wygląda na głupka, to jednak jest klasycznym przykładem kogoś, kto nie jest po prostu zły, ale ma jakiś problem. Problemem Jasona jest to że szuka on wciąż swojego miejsca w życiu, miota sie między skrajnościami (od zepsutego gnojka po nawróconego chrześcijanina). Jest to fascynujące, chociaż sam Jason nie wzbudza sympatii. Jest jednak bardzo różny od siostry i to też trzeba policzyć na plus.

Ciekawe są również wampiry i sam wampiryzm. Wampir nie jest tu romantycznym, pięknym bohaterem na miarę Edwarda ze „Zmierzchu”. Bill jest miły i potrafi być opiekuńczy, ale wciąż jest potworem, jest niebezieczny i twórcy serialu nie dają nam o tym zapomnieć. Nie rozumiemy jego działań, a ponieważ Sookie nie słyszy jego myśli nie mamy tak naprawdę żadnego tropu, który zaprowadziłby nas do jego wewnętrznego świata. Wierzymy w tę miłość, ale widzimy, że nie jest ona tak do końca bezinteresowna – Bill żywi się na Sookie, jest to element erotycznego zbliżenia i co za tym idzie również naturalny układ w związku z wampirem. Sookie musi się na to godzić, jeśli chce z nim być.

Interesującymi bohaterami są również zakochany w Sookie jej szef, Sam, który też ma niebanalna tajemnicę, oraz jej najbliższa przyjaciółka, Tara – dziewczyna z dysfunkcyjnej rodziny, pyskata, starająca się ukryć za gwałtownością i kłótliwością swoje własne problemy i lęki, od dziecka zakochana w Jasonie. Do tego dochodzi kuzyn Tary, LaFayette, z jednej strony gej i lowelas, z drugiej diler „V” (krwi wampirów), niby przyjaciel, a jednak mający o romansie Sookie dość dosadne zdanie (którego jednak prosto w twarz jej nie powie, bo w sumie to nie jego sprawa). Po zmieszaniu tych wszystkich charakterów otrzymujemy wybuchową mieszankę akcji, namiętności i wątku kryminalnego. Ale nie tylko tego – to jest serial, który stara się pokazać związek z wampirem w ciekawy sposób. Bill nie jest może odpychającym trupem, ale jest zimny, jego serce nie bije, jest blady, i nie ma mowy, żeby można było z nim żyć normalnie (w końcu zabija go słońcewięc nie będzie niedzielnych wspólnych śniadań na werandzie). Ale Sookie, która ze względu na telepatię jest trochę zdesperowana (jej damsko-męskie doświadczenia nie należą do udanych), stara się go przyjąć takim, jaki jest. Chociaż nie bez oporów, co widzimy w sezonie pierwszym bardzo dokładnie.

To jest naprawdę dobry serial. W dodatku ostatni odcinek pierwszego sezonu zakończył się w momencie, który rozbudza maksymalnie ciekawość. Co dalej? Trzeba obejrzeć sezon drugi. :)

Reklamy