Tagi

, , ,

Nie jest to w tej chwili numer najnowszy, ale ja wszystko czytam w swoim tempie, czyli – wolno. :) Od początku forma CzF bardzo do mnie przemawiała. Lubię w NF poczytać część literacką, ale czasami brakuje mi porządnej publicystyki w większej ilości i właśnie wtedy CzF (pojawiający się raz na kwartał) idealnie trafia w moje potrzeby.

Na samym początku nie mogło zabraknąć kilku słów o „Dystrykcie 9”, filmie, którego pojawienie się na ekranach kin było dość głośne. Filmu jeszcze nie widziałam (wstyd, wiem!), ale zamierzam niebawem nadrobić wszelkie braki. We wstępniaku natomiast Maciej Parowski komentuje przede wszystkim literacki konkurs Zwrotnice Czasu. I słusznie – konkurs był szeroko promowany na łamach CzF, więc jego rozstrzygnięcie musi również zaistnieć na łamach.

Wielce mnie ucieszył wywiad z nieżyjącym już Krzysztofem Boruniem. Nie tak dawno temu sama dałam się wciągnąć w lekturę jego trylogii kosmicznej „Zagubiona przyszłość” – „Proxima” – „Kosmiczni bracia” pisanej wespół z Andrzejem Trepką. Nie jest to fantastyka nowoczesna, ale wciąż przykuwająca uwagę czytelnika i w dodatku sprawnie napisana. Kto by pomyślał, że ma już 50 lat?! 

Wywiad ten nie jest jednak dyskusją o twórczości Borunia, o jego konkretnych ksiązkach. Przedstawia przede wszystkim zainteresowania samego pisarza, tematy, w które się zagłębiał w ostatnim czasie. I myślę, że własnie to jest największą siłą tej rozmowy, która odchodzi od prostych pytań o jego książki i pozwala pisarzowi powiedzieć coś od siebie.

„Fantazmat kobiety celtyckiej we współczesnej prozie fantasy” Dagmary Bińkowskiej porusza się w obrębie tematu, który jest bardzo lubiany w literaturze fantasy, co sama autorka podkreśla. Tekst ten porządkuje pewne rzeczy, ale żadnych zaskoczeń w nim nie uświadczymy – temat ten nie jest przecież nowy, więc zdążyliśmy się oswoić z jego przetwarzaniem na łamach mnóstwa książek („Mgły Avalonu” Marion Zimmer Bradley to przykład wręcz wzorcowy).

„Ukraina według pana Jacka (…)” Elżbiety Żukowskiej jest próbą ujęcia twórczości Jacka Komudy w pewną całość, która wyraźnie wybija się na tle reszty polskiej literatury fantstycznej. Jest to tekst ciekawy i naprawdę mnie cieszy, że twórczość naszych pisarzy z kręgu fantastyki można tak porządnie prześwietlić i wskazać powiązania z kulturą.

„Zło w fantastyce” Jacka Soboty to dla mnie spora niespodzianka, bo o ile jego felietony w NF zupełnie do mnie nie trafiają, tak ten tekst muszę uznac za udany i interesujący. Oczywiście odniósł się w nim także do swojej twórczości (co jednych nie ruszy, a drugich zrazi), ale przymknę na to oko. Rozumiem, że czasami autor ma ochotę samemu przeanalizować własną twórczość jeśli nikt dotąd tego porzędnie nie zrobił, chociaż nie jest to w dobrym guście. Wtręt ten jednak nie jest wcale duży i nie przeszkadzał mi w odbiorze całości.

„Mało inteligentny projekt” Konrada T. Lewandowskiego czytało mi się znakomicie. I tutaj odczuwam pewien wewnętrzny konflikt, bo o ile teksty KTLa w CzF uznaję zawsze za bardzo ciekawe i lubię je czytać, o tyle jego obecność na forum NF i siany tam zamęt wzbudza we mnie absolutną niechęć. Bo KTL pisze wyraziście i przekonująco, przykuwa do swojego tekstu i jest w swoich opiniach skrajny i nie do przegadania, a przez to też kontrowersyjny. I nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby ograniczał się tylko do swoich recenzji/felietonów/szkiców. Niech tam popuszcza wodze fantazji, niech tam iskrzy szalonymi pomysłami. W takim pisaniu jest po prostu dobry.

Tekst o grze Fallout 2 Zbigniewa Wałaszewskiego teoretycznie wpasowuje się w tematykę pisma („szeroko pojęta fantastyka”), ale ponieważ moja znajomość gier z serii „Fallout” jest czysto teoretyczna (nigdy w nie nie grałam), nie znam dokładnie materiału wyjściowego za który wziął się autor. Tekst mimo to był ciekawy i myślę, że pisanie takich analiz gier komputerowych jest interesującym urozmaiceniem w piśmie. W końcu gry komputerowe to osobne medium i udawanie, że nie powstaje tam nic godnego uwagi jest zupełnie nie na miejscu.

Co do komiksu Tomasza Niewiadomskiego z Ratmanem, to chociaż nie jestem fanką tego bohatera, to jednak przyzwykłam już do jego obecności na łamach.

Część poświęcona konkursowi Zwrotnice Czasu nie jest nadmiernie rozbudowana. Ot, dostajemy fragment „Wallenroda” Marcina Wolskiego na zaostrzenie apetytu i komentarz Szczepana Twardocha, który postanowił Polaków zbesztać. Czy słusznie, czy też nie – to już osobna historia.

Z felietonów podobał mi się ten o Johnie Crowleyu, czyli „Duże” Michała Cetnarowskiego. Przede wszystkim dlatego, że jestem jeszcze przed lekturą „Małe, duże”, więc tekst ten zaostrzył mi apetyt. „Za białym wielorybem” Pawła Ciećwierza jest trochę za krótkie jak na skalę ujetego tematu, więc mamy wrażenie zamieszania (ale autor już na wstępie się usprawiediwa, więc nie jest to żaden błąd w sztuce). Porównanie Edwarda ze „Zmierzchu” z Patrickiem Batemanem z „American Psycho” wydało mi się… intrygujące. „Powrót do świętości” Elżbiety Żukowskiej pokazuje, że w temacie serialu „Battlestar Galactica” wciąż można u nas coś ciekawego napisać, bo wszędzie słychać głosy, że to bardzo ważny serial, więc warto się nad nim pochylić na dłużej. Interesujący był także felieton „Zaćmienia księżyca” T. Zbigniewa Dworaka, oraz ostatni tekst Arkadiusza Grzegorzaka o marketingu wirusowym dla filmu „Dystrykt 9” (o której to akcji w ogóle nie wiedziałam). Paweł Laudański jak zawsze przykuwa mnie do swojego działu, zaczynam lekturę CzF zawsze od końca, więc jego sprawozdanie z rynku rosyjskiego to dla mnie sama przyjemność lektury. Natomiast Anna Dorota Kamińska w tekście „Golem i jego rabin” uświadomiła mi, że niestety, ale będąc w Pradze nie zdołałam zetknąć się ze śladami praskiego Golema – nad czym naprawdę ubolewam. Mam jednak po co wracać do Pragi. :)

Reklamy