Tagi

, , ,

Jest to miesięcznik, który wyjątkowo dobrze czuje się na naszym rynku. Zyskuje wciąż wysokie noty czytelników i w dobie kryzysu przeżył nawet wzrost sprzedaży, co jest sporym osiągnięciem (porównując styczeń 2010 ze styczniem 2009, szczegóły tutaj). Oczywiście sprzedaż miesięczników zmienia się z miesiąca na miesiąc, nie można jednak odmówić „Zwierciadłu”, że po zmianach wprowadzonych pod koniec 2008 roku zyskało na znaczeniu na rynku prasy. Nie zdarzyło mi się dotąd kupić „Zwierciadła”, ale zainteresowało mnie skąd takie pozytywne oceny czytelników (choćby w marcowym „Press”), więc zajrzałam do jednego numeru i przeczytałam go (moim zwyczajem) od dechy do dechy. :)

„Zwierciadło” jest na pewno pismem przede wszystkim do poczytania, chociaż jest też na czym oko zawiesić, bo urodziwych zdjęć nie brakuje. Ma oczywiście sporo reklam, ale w kiosku dostajemy grube pismo i po przekartkowaniu widzimy nie tylko zdjęcia, ale także teksty artykułów, więc nie czujemy, że kupujemy katalog. „Zwierciadło” należy do segmentu pism luksusowych, ale nie skupia się tylko na ciuchach i kosmetykach, nie jest krzykliwe (jak np. „Joy” czy „Glamour”, które też miałam w rękach, więc mogę porównać).  Dostajemy w nim sporo artykułów o psychologii (jak choćby temat miesiąca „Wredni ludzie”) w większości zgrupowanych w dziale „Życie wewnętrzne”. Kryzysy, stres – to wszystko znamy z życia codziennego, a artykuły w piśmie oswajają nas z tym tematem i pomagają spojrzeć z innej strony na te problemy. Wielką zaletą podejścia do tych kwestii jest to, że są one zwykle poruszane w formie rozmów ze specjalistami – psychlogami, lekarzami, terapeutami. Czyta się to bardzo dobrze i dzięki temu też łatwiej te informacje zapamiętać i im zaufać. Rozbudowana tematyka psychologii powoduje, że odbieramy pismo jako „ciepłe”, „ludzkie” i jest to skojarzenie bardzo miłe, zwiększające do niego naszą sympatię.

Znalazło się też miejsce na  rozmowy z ciekawymi ludźmi (wywiad z Karoliną Gruszką i Allanem Starskim w numerze marcowym, który mam akurat w rękach, oba przykuwające uwagę) i reportaż o Polkach pracujących jako pokojówki w najdroższych londyńskich hotelach. Bardzo ciekawy był też artykuł o lalkach Super Dollfie. Nie jest to dla mnie zjawisko zupełnie nowe, słyszałam o tych lalkach i widziałam sporo galerii na DeviantArt.com, ale miło jest o tym przeczytać także w piśmie kobiecym, które nie zdemonizowało tego tematu (a nie jest on wcale łatwy).

Na ponad 190 stronach możemy też poczytać o urodzie i o zdrowiu, swoje stałe miejsce mają znakomite felietony Tomasza Jastruna. Nic tylko usiąść i czytać – o życiu, o ludziach i w jakimś stopniu też o nas samych (bo w losach innych widzimy odbicie naszych własnych losów jak w zwierciadle). Na samym początku pismo poświęca jedną stronę na trafny cytat, jako wstęp do dalszej lektury (naśladowała to „Amelia”, ale w zdecydowanie gorszym stylu), a potem dostajemy treść starannie uporządkowaną w działy (co osobiście bardzo mi odpowiada): „Spotkania”, „Wokół nas”, wspomniane już „Życie wewnętrzne”, „Przygody ciała”, Przewodnik po modzie”, „Uroda”, „Dom”, a nawet kilka stron przeznaczono dla tematyki kulturalnej, czyli książek, teatru, muzyki i sztuki (np. zamieszczono ciekawy wywiad z Magdaleną Abakanowicz).

Warto też wspomnieć o promowanym na łamach pisma projekcie pod tytułem „Wolni od stresu”, który nie obejmuje tylko tekstów poradniczych omawiających m.in. sposoby radzenia sobie ze stresem (o których wspomniałam wyżej), ale także eventy: warsztaty ze specjalistami i pikniki rodzinne.

Mam bardzo pozytywne wrażenia po tej lekturze i muszę przyznać, że jest to naprawdę dobre pismo, warte swojej ceny (8,90zł). W tej chwili w kioskach mamy już dostępny numer majowy. :) Pozostaje tylko się na niego skusić. ;)

Reklamy