Tagi

, , , , , , ,

Czerwcowy długi weekend udało nam się spędzić na Mazurach. Pogoda szczęśliwie nam dopisała, nie spadła ani jednak kropla deszczu, mieliśmy cały czas piękne słońce i mogliśmy prawdziwie się nacieszyć tą krótką wycieczką. :)

Pomysł był zupełnie spontaniczny – O. zaproponował wyjazd na działkę w okolice Spychowa, a myśmy ten pomysł ochoczo podchwycili. Zapakowaliśmy się do auta niemal po dach i ruszyliśmy. Zabraliśmy ze sobą masę rzeczy, bo czy wyjeżdża się na 3 dni czy na tydzień – trzeba być przygotowanym na każdą okazję. :) Poza tym zabraliśmy też ze sobą sporo jedzenia – m. in. na grillowanie. Niemal zjadły nas komary, a wieczory były wciąż chłodne, ale spędziliśmy czas aktywnie. I tylko dni uciekały jak woda z dziurawego naczynia…

Najpierw odwiedziliśmy miejscowość Wojnowo, gdzie zwiedziliśmy zabytkowy Klasztor Starowierów. Klasztor nie jest duży, skończyło się więc na tym, że obejrzeliśmy zachowane przedmioty ułożone wewnątrz budynku i pobliski cmentarz – bo trudno było zwiedzić więcej. Gdy przyjechaliśmy odjeżdżały stąd właśnie wycieczki autokarowe (wśród turystów byli też Niemcy). Takie malutkie miejsce a tylu turystów – zaskakujące. :)

Byliśmy również w Parku Dzikich Zwierząt im. prof. Benedykta Dybowskiego w Kadzidłowie. Tam zwiedzających było jeszcze więcej! Park jest całkiem sympatyczny – można było nagłaskać się kóz, saren i osiołków, które kręciły się wokół ludzi czekając na jedzenie. Wycieczka po terenie parku zajmuje około 1,5h pod opieką przewodnika. Można napstrykać do woli zdjęć (o ile nie przeszkadza nam tłum ludzi kłębiący się wokoło), a bliskość zwierząt jest wielką frajdą dla małych dzieci. Niestety z wózkiem wejść tam nie można – poszczególne wybiegi zwierząt otoczone są ogrodzeniem, które przekracza się górą, po drewnianych schodach-drabinach. Dzieci muszą więc poruszać się albo o własnych siłach, albo być przez rodziców noszone na rękach.

Odwiedziliśmy też Mikołajki, w których było dużo ludzi (jak to zwykle bywa w długi weekend). Zjedliśmy tam obiad (pizza była bardzo smaczna ;) ) i skusiliśmy się na małe co nieco w kawiarni Kuźnia Czekolady. Podają tam naprawdę dobrą szarlotkę na ciepło z lodami – z czystym sumieniem możemy ją polecić smakoszom. :D Mikołajki, chociaż to niewielkie miasteczko, są naprawdę mocno nastawione na turystykę. Już dawno nie kusiło nas tyle gofrów i stanowisk z lodami. :)

Z Mazurami nie jestem zbyt dobrze zaznajomiona, bo zwykle nigdy tam nie jeździłam. Ale miło jest zobaczyć, że można tam wypocząć w otoczeniu przyrody i zorganizować sobie jakoś czas. Na kajaki, jazdę konną czy wypożyczenie łodzi nie starczyło nam już niestety czasu. I wszystko byłoby super gdyby tylko nie te krwiożercze komary…! ;)

Reklamy