Tagi

, , , , , , , , , , ,

Dwa tygodnie w Egipcie było tym, czego w ostatnim czasie najbardziej było mi potrzeba. I nie tylko mnie – R. też marzył o urlopie, szczególnie po tych wszystkich przygotowaniach, które zabrały nam błyskawicznie dwa miesiące z naszego życia. Udało nam się oderwać od codzienności i prawdziwie się „zresetować”. Ale równocześnie trudno jest po prawie miesiącu wolnego wrócić do szarej rzeczywistości, do pracy i do codziennych obowiązków. Szczególnie, gdy w Egipcie jest tak słonecznie i ciepło, a w Polsce tak zimno…

Wyjazd do Egiptu nie jest w obecnych czasach bajerem. Cenowo wycieczki są przystępne, każdy może wybrać coś dla siebie. Zresztą Egipt oferuje wiele naprawdę pięknych rzeczy do zobaczenia. Trzeba tylko oswoić się z samymi Egipcjanami, z ich ciągłym dopominaniem się o bakszysz (dzieci chcą pieniądze za samo pomachanie nam ręką) i z ich ogólną „nieruchawością” (której trudno się dziwić biorąc pod uwagę klimat tego kraju).

Wybraliśmy się na rejs po Nilu – zwiedziliśmy świątynię w Luksorze, kompleks świątynny w Karnaku, Dolinę Królów, świątynię Hatszepsut, świątynię w Kom Ombo, świątynię Horusa w Edfu, byliśmy na Wielkiej Tamie Asuańskiej, widzieliśmy Kolosy Memnona i Niedokończony Obelisk. Ćwiczyliśmy za każdym razem asertywność uchodząc przed zdesperowanymi sprzedawcami pamiątek na bazarkach przyklejonych do obiektów turystycznych. Samo zwiedzanie nas nie zmęczyło jakoś specjalnie. Mieliśmy czas, żeby odpocząć sobie na statku w trakcie rejsu, wyspać się, poopalać na górnym pokładzie. W wolnym czasie wybraliśmy się nawet sami na bazar w Asuanie późną porą wieczorną i obejrzeliśmy współczesną katedrę koptyjską.

Egipt jest jednym wielkim kontrastem. Niesamowite jest patrzenie na pozostałości tej wyjątkowej kultury i cywilizacji i porównywanie ich z obecnym stanem Egiptu. To jest jak niebo i ziemia. Gdzie się podziali ci Egipcjanie, którzy budowali piramidy i te przepiękne świątynie? Ci, którzy umieli balsamować zwłoki i posługiwali się tak skomplikowanym pismem hieroglificznym? Egipt to teraz kraj islamski, w którym nawet taniec brzucha jest wykonywany częściej przez cudzoziemki niż same Egipcjanki. Panuje tam bieda, od niemal 30 lat mają wprowadzony stan wyjątkowy, po ulicach kręci się mnóstwo policji z karabinami, a na drogach wciąż są porozstawiane policyjne check pointy. To potrafi na samym początku zaszokować.

Mimo wszystko jednak jest to miejsce na świecie, które warto odwiedzić, i to nawet nie jeden raz (Giza, Kair i Półwysep Synaj wciąż na nas czekają). Wielkie wrażenie, jakie robią zabytki idzie w parze ze świadomością, że udostępnienie ich turystom to z jednej strony sposób na zdobycie funduszy żeby je ocalić, a drugiej strony pewna droga do ich zagłady. Bo niestety liczba wycieczek, które każdego dnia depczą te starożytne kamienie jest wręcz niesłychana. Inna rzecz, że turyści ci zostawiają w Egipcie naprawdę dużo pieniędzy, a pieniędzy tych niestety w ogóle nie widać – wsiąkają jak woda w piach…

W tej chwili mamy dosyć krajów islamskich, więc następny wyjazd zaplanujemy pewnie w ramach Europy. Ale niewykluczone, że do Egiptu za parę lat wrócimy – póki jeszcze te piękne świątynie stoją i są dostępne dla turystów… Poza tym nie nurkowaliśmy, żeby obejrzeć rafy – to pewnie też trzeba będzie nadrobić. :)

Reklamy