Tagi

, , , , , ,

Zdarzył nam się ostatnio rodzinny wypad do restauracji MAHO. Nie było to miejsce tak zupełnie nam nieznane – do pracy często dowożą nam zamówienia z tego lokalu, a i nasz znajomy zna właściciela restauracji. MAHO jest bardzo popularne wsród Turków i generalnie wśród mniejszości muzułmańskiej w Warszawie, bo można być tutaj pewnym, że jadło jest przygotowane zgodnie z zasadami halal. Z tych też względów nie ma co liczyć na wieprzowinę.

Restauracja mieści się w miejscu, w którym nie jest łatwo zaparkować – trzeba podjechać samochodem od tyłu, od strony małej uliczki. Natomiast jest bardzo dobrze widoczna z daleka gdy się jedzie Aleją Krakowską, więc jeśli ktos tamtędy jeździ, to na pewno kojarzy parterowy lokal z czerwonym wielkim szyldem.

Nie zamówiliśmy potraw z karty. Poprosiliśmy o podanie zestawu „wszystkiego po trochu” przygotowanego dla gości, którzy pierwszy raz odwiedzili lokal i chcieliby spróbować wszystkiego co warto i nie mogą się zdecydować na jedno konkretne danie. Zostaliśmy uraczeni przystawkami, daniem głównym i deserem. W trakcie gdy jedliśmy wciąż donoszono nam herbatę (gorzką, co bardzo dobrze pasowało do wziętych na koniec ciast).

Na początek otrzymaliśmy napompowany powietrzem chlebek, którym mogliśmy jeść przystawki (m.in. humus, dolma, ispanak, cacık, do tego ser i masło). Potem weszła z sałatką turecka pizza lahmacun, jako specjalny prezent od restauracji. Na danie główne podano nam Karışık Kebap, czyli zestaw mieszanych mięs, a do nich pyszną kaszę i ryż, dwa sosy oraz nieodłączną sałatkę z piekielnie pikantnymi żółtymi papryczkami. Porcja była bardzo duża, tak duża, że nawet we cztery (dodam: wygłodniałe) osoby nie zdołaliśmy wszystkiego sprzątnąć z talerzy. Jedzenie było też naprawdę bardzo smaczne, chociaż pikantne, co nie wszystkich może zachwycić (ja wolę łagodniejsze potrawy).

Chociaż naprawdę solidnie się najedliśmy, nie mogliśmy odmówić sobie deseru. Skusiliśmy się na tradycyjną baklavę i kadayif. Po tym byliśmy już totalnie pełni, ale szczęśliwi.

Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to zwykła kebabiarnia, ale restauracja, więc cen również trzeba oczekiwać restauracyjnych. Wystrój jest jednak przyjemny, w lokalu jest czysto, obsługa jest bardzo miła. Wewnątrz widać też wielu Turków, w tym sporo kobiet w hidżabach. Nikt też nie przejmuje się biegającymi swobodnie małymi dziećmi.

I uwaga na koniec – pod nazwą restauracji jest jeszcze wyszczególnione, że jest to „Fresh Meat & Grill Restaurant”. I faktycznie, dania są przede wszystkim grillowane i mięsne, więc jeśli ktoś mięsa nie jada, to niestety powinien poszukać innego lokalu.

Reklamy