Tagi

, , , , ,

Ostatnio wiatr daje się mocno we znaki, bo wciąż wieje i wieje, i przez to jest jeszcze zimniej. W pierwszym tygodniu lutego noce były wyjątkowo wietrzne – świszczało za oknami tak, że aż się jednej nocy obudziłam (co mi się rzadko zdarza). Drzewa wyginały się i skrzypiały, gałęzie uderzały o szyby okna… Mroczny, niepokojący klimat, dobry do horroru.

Gdy nazajutrz rano szłam do pracy okazało się, że jedno z drzew przy naszym bloku przypłaciło życiem te całonocne zmagania z wiatrem. Upadło częściowo na chodnik, korzenie nie zdołały utrzymać pnia w ziemi. Był to naprawdę smutny widok.

Upadle_drzewo2

Jakie były dalsze dzieje tego biednego drzewa? Cóż… leżało cały jeden dzień i jeszcze jedną noc, nim w końcu ktoś się nim zainteresował, przyjechał i pociął je na kawałki. Minęło 10 dni, ale kawałki te… wciąż leżą pod naszymi oknami. A mnie wciąż szkoda tego drzewa.

Reklamy