Tagi

, , ,

Znowu wampiryczna okładka, przez którą zaczynam się zastanawiać, czy grafika fantastyczna musi być naprawdę taka kiczowata… Tematem przewodnik numeru jest piekło. I tak na początku dostajemy tekst o anybohaterach, którym przewodzi Solomon Kane stworzony przez Roberta Ervina Howarda. Mamy też niezły artykuł Michała R. Wiśniewskiego o wojnach w światach fantastycznych, oraz wywiad z Maciejem Parowskim – znów w związku z Funky’m Kovalem. Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz w swoim lamusowym cyklu poruszają temat alternatywnych historii pisanych w Anglii w okresie wojen. Łukasz Orbitowski natomiast wykopuje nie wiadomo skąd całkiem świeży film „Pontypool”.

W dziale literackim dostajemy 3 duże teksty, jeden polski i dwa zagraniczne, oraz dział z miniaturkami polskich autorów.

„Wojna piekieł” Grzegorza Sendy to spory rozmiarowo kawałek prozy. Trochę psychodeliczny, wpisujący sie w modny ostatnio nurt literatury dekonstruującej narodowe mity. Czytając miałam jednak odczucie, jakby autor poszedł szlakiem wytyczonym wcześniej przez Szczepana Twardocha i jego „Wieczny Grunwald”. Autor ma jakąś wizję, starannie ją opisuje, cyzeluje, zaplątuje wątki i poziomy rzeczywistości, nagina język, ale… dla mnie z tej pokręconej prozy nic nie wynika, widzę w tym przerost formy nad treścią. A gubiąc się w literackich zawijasach odczuwam znużenie i zniechęcienie. Myślę, że autor ma potencjał, ale potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby wykluło się z jego pisania coś naprawdę ciekawego.

„Miniatury literackie” to zebrane miniatury Grzegorza Janusza, Filipa Haki, Jarosława Klonowskiego, Aleksandry Raszki, Piotra Rogoży i Marka Łukaszewicza. Niestety nie lubię miniaturek, a przynajmniej w wiekszości przypadków forma ta zupełnie do mnie nie trafia, więc nie jestem w stanie docenić przy niej kunsztu autorów. W tym numerze jednak nie było wcale tak źle, bo dwie miniaturki naprawdę mi się spodobały – mam tu na myśli „Szatnię” Piotrka Rogoży i „Animowaną chusteczkę” Marka Łukaszewicza. Te dwie były naprawdę dobre.

„Obcy w raju” Edwarda M. Lernera, to po mocnym zderzeniu ze ścianą, jaką zaoferowało mi pierwsze opowiadanie, prawdziwe westchnienie ulgi. Świetne opowiadanie, jego lektura to prawdziwa przyjemność. Jest niepokojące, zaskakujące, trzyma w napięciu, a przy tym wprowadza powiew świeżości do skostniałego ostatnio tematu kontaktu z  obcą formą zycia – i ciekawie tę kwestię rozwiązuje.

„Śmierć w Bawarii” S. Andrew Swanna jest opowiadaniem równie dobrym co poprzednie, chociaż utrzymanym w zupełnie innej stylistyce ( to w końcu historia alternatywna). Myślę, że najwięcej smaczków może zaoferować czytelnikom dobrze obeznanym z sytuacją w Niemczech w okresie dojścia Hitlera do władzy, ale sam pomysł jest ciekawy, a konstrukcja bardzo przemyślana. Prawdziwie mięsisty kawałek prozy.

Ogólnie numer udany, część prozy zagranicznej winduje całość zdecydowanie powyżej średniej dotychczasowych numerów NF. O ile publicystykę można pominąć, bo nic wybitnie ciekawego w niej znaleźć nie można, to te dwa opowiadania naprawdę należy przeczytać. Lektura zdecydowanie pozytywnie nastawiła mnie na kolejne numery pisma.

Reklamy