Tagi

, , , , , ,

W związku z przeprowadzką K. i O. zdarzyło nam się niedawno odwiedzić pewną malutką, zupełnie niepozorną pizzerię, która szczęśliwym trafem funkcjonuje sobie niedaleko ich nowego mieszkania. Miejsce jest naprawdę malutkie – zimą, gdy nie można siedzieć w ogródku, do dyspozycji jest tylko kilka stołów. My na szczęście trafiliśmy tam w czasie, gdy pogoda bardzo dopisywała, więc usiedliśmy sobie na zewnątrz, pod parasolem.

Restauracyjka ta ceny ma raczej przeciętne, ale wierzcie mi – nie warto jej pominąć i zamiast tego udać się na pizzę do pobliskiego La Torre. Po złożeniu zamówienia trzeba dłuższą chwilę odczekać zanim dania wjadą na stół – widać więc, że faktycznie są przygotowywane na świeżo, a nie odgrzewane. Jedyny minus jest taki, że człowiekowi głodnemu bardzo dłuży się czas. ;)

Zamówiliśmy dwie duże pizze (Mafioso i Fiorentina dla R. i O.), bruschettę z pomidorami (dla mnie), gnocchi (dla K.), a na końcu nie mogliśmy sobie odmówić deseru (którego w karcie nie było – o każdy deser trzeba dopytać kelnerki). Pizze przyszły faktycznie duże, do tego na cienkim cieście, z dobrze dobranymi składnikami i zwyczajnie smaczne. Do smaku można je sobie doprawić bardzo dobrym sosem pomidorowym (takim z prawdziwych pomidorów, a nie z koncentratu) oraz oczywiście dwoma rodzajami oliwy. Bruschetta była zupełnie zwyczajna (ale trudno tu oczekiwać wielkich udziwnień). To, co nas najbardziej zachwyciło (i co było stosunkowo najdroższe), to właśnie deser – niewielkie coppa crema (po 18zł), które można inaczej nazwać crème brûlée na zimno. Jest to deser słodki, posypany chrupkim brązowym cukrem, kremowy, rozkosznie rozpływający się w ustach, naprawdę wart grzechu! W smaku rzeczywiście przypomina coś pomiędzy crème brûlée a lodami. Byliśmy nim tak zachwyceni, że gdy tylko nadarzy się okazja znów się na niego skusimy.

Inną wielką zaletą tego miejsca jest przemiła obsługa i bardzo sympatyczna okolica. Osiedle jest spokojne, ciche, sama restauracja jest też przyjazna dla rodzin z dziećmi. Na pewno warto tutaj wracać, bo jedzenie jest dobre (pizza smakowała nam tak samo jak w A Modo Mio, a to naprawdę duży komplement!), a w karcie jest jeszcze sporo dań do wypróbowania. :)

Zapraszam również na stronę internetową tej sympatycznej pizzerii o niemniej sympatycznej (w polskim brzmieniu) nazwie La Pancia Piena. :) Miłym zaskoczeniem jest możliwość zamówienia jedzenia w dostawie. :D Ale wiadomo – taka przywieziona pizza nie smakuje tak samo, jak skonsumowana przy restauracyjnym stoliku – tym bardziej w tak kameralnym i przyjaznym miejscu. Zdecydowanie polecam!

Reklamy