Tagi

, , , , , , , ,

Trzeci tom cyklu „Opowieści rodu Otori” to domknięcie głównego nurtu historii. Przepowiednia się ziszcza, bohaterowie stają przed decydującą częścią wojny, a dalsze losy Trzech Krain ważą się na szali.

Nasi bohaterowie znowu zostają rozdzieleni i to na długo. Takeo realizuje szeroko zakrojoną akcję przeciwko złym władcom Otori, a w ostatniej chwili musi się zmierzyć ze zdradą. W Plemieniu następuje rozłam, który decyduje o dalszym kierunku wojny (Takeo zyskuje przez to ważnych sojuszników). Kaede postanawia wyjechać w rodzinne strony do sióstr, wtedy też na scenę wraca bardzo niebezpieczny człowiek, pan Fujiwara, bezwzględny i bardzo wpływowy szlachcic, który w poprzednim tomie wspomógł ją w odbudowie jej rodzinnego majątku. Jak się jednak okazuje niebezpieczna gra, którą zdesperowana Kaede wtedy podjęła, nie zostaje niestety rozegrana na jej korzyść.

Takeo, skupiony na pozyskiwaniu sojuszników (pod postacią starych przyjaciół) i planowaniu jak odzyskać należne mu dziedzictwo po Shigeru, do ostatniej chwili nie jest świadomy, że będzie musiał jeszcze odzyskać ukochaną żonę. Dopiero na ostatnich stronach młodzi znów się spotkają, ale drogi, które przebyli uczynią ich już innymi ludźmi, obeznanymi z cierpieniem, wewnętrznie wręcz starymi. I chociaż zakończenie jest w pewnym sensie szczęśliwe, to jednak przez cały ten tom przemyka cień, który pada na bohaterów i towarzyszy im do samego końca, do czasów pokoju. W decydującej walce z Plemieniem Takeo będzie mógł liczyć na wsparcie i na tym właśnie wsparciu będzie potem planował budowę swojej władzy w Trzech Krainach. Ale czytelnik ma świadomość, że szczęście trzeba okupić cierpieniem, a wokół każdego człowieka powoli wyrastają jego wrogowie, tym szybciej im staje się potężniejszy, nawet wśród najbliższych.

Można powiedzieć, że takie zakończenie rozczarowuje, ale w moim odczuciu inne nie byłoby wcale odpowiednie. Lian Hearn mimo wyraźnej sympatii do swoich bohaterów nie próbuje im na siłę pomagać. Wiemy, że fortuna kołem się toczy, że w którymś momencie czas Takeo przeminie. Jeszcze nie teraz, nie w tej chwili, ale kiedyś na pewno. Cały cykl jest utrzymany w takim właśnie klimacie, co pogłębia jeszcze przepowiednia, rzucająca cień przede wszystkim na Takeo. Sam Takeo jest również tego świadomy, nie broni się, ale po prostu idzie swoją drogą. Tom trzeci to jednak ulga i optymistyczne patrzenie w przyszłość, bo teraz Takeo i Kaede mogą zacząć budować, pomnażać swoje szczęście i realizować marzenia. I wreszcie mogą być razem.

Reklamy