Tagi

, , , , , , , ,

Cykl „Opowieści rodu Otori” dobiega końca razem z ostatnim tomem (nie liczę tutaj tomu piątego, który opowiada historię Shigeru). Mroczna przepowiednia ma się wreszcie dokonać i czytelnik będzie mógł dowiedzieć się jakie przeznaczenie czeka Takeo.

Od 16 lat Otori Takeo i Otori Kaede rządzą Trzema Krainami jako zgodne małżeństwo, które uczyniło państwo stabilnym i opływającym w dobrobyt. Doczekali się trzech córek: Shigeko oraz bliźniaczek Mai i Miki. Ponieważ jednak nic nie trwa wiecznie, a szczęście tym bardziej, na rodzinę władców zaczyna padać cień, który powoli burzy porządek.

Bohaterowie nie są już nastolatkami pełnymi gorącej krwi w żyłach. Takeo i Kaede wydorośleli, szczególnie on zyskał cechy władcy współczującego i pełnego uwagi na losy swego ludu. Oboje okaleczeni przez los, zarówno psychicznie jak i fizycznie, znajdują wsparcie we wzajemnej miłości i dzielą czas pomiędzy dzieci. Już sama kwestia dzieci wzbudza w nas przeczucie, że nie będzie niestety dobrze się działo w rodzie Otori. Ulubienica matki, Shigeko, wyjątkowo dojrzała i odpowiedzialna osoba, ma przejąć władzę po rodzicach. Młodsze bliźniaczki należą do Plemienia, a ponieważ są przez Kaede odrzucane (mówi się o nich jako o przeklętych bliźniaczkach), tym większy jest ich żal i nieposłuszeństwo. Kaede natomiast nie może się wciąż pogodzić z tym, że nie dała Takeo syna. Wciąż nie wie, że jej mąż ma syna, którego odebrało mu Plemię.

Obok problemów w rodzinie zaczynają się też problemy na większą skalę. Zazdrosna siostra Kaede, Hana, knuje spisek, który ma przywrócić władzę rodowi Arai. Również Cesarz i jego generał zainteresowali się tym, co dzieje się w ostatnim czasie w Trzech Krainach. Pojawia się też świat zewnętrzny pod postacią cudzoziemców z ich religią i wynalazkami (w tym niebezpieczną bronią palną) co ewidentnie pokazuje, że dobiega końca pewna epoka, a my jesteśmy tego świadkami. Symbolizuje to i wojna, do której dochodzi, i śmierć wielu osób, i to, że w Plemieniu następuje kolejny rozłam, a ukryty dotąd Akio z synem Yuki, Hisao, duszący w sobie przez tyle lat nienawiść, podnosi razem z innymi wrogami Takeo głowę niczym bestia żądna zemsty.

Hearn prowadzi swoich bohaterów z czułością, ale i okrucieństwem. O ile trzeci tom wyzwalał ulgę i nadzieję, tym razem jej precyzyjny język nie pozwala nam zapomnieć, że (jak mówił przeor świątyni, mistrz Matsuda) „Co ma początek, ma również i koniec”. A nasza rola to obserwowanie tego, jak przeznaczenie powoli się dokonuje.

Dlatego patrzymy na wspaniałą Shigeko, losy tajemniczych bliźniaczek, na symbole i zbiegi okoliczności, które wciąż pokazują łaskę Niebios dla Takeo, ale uświadamiają mu też, że jego czas przeminął. To wszystko zmienia też Kaede, którą dotąd znaliśmy jako cierpliwą i bardzo rozsądną osobę, ale w tym tomie pokazuje nam swoją drugą, mroczniejszą twarz. I można powiedzieć, że właśnie przemiana Kaede to ta ostatnia kropla, która przechyla czarę – równowaga w Trzech Krainach zostaje zachwiana i wtedy wszystko powoli się rozpada.

Trudno mówić o jednoznacznie pozytywnym zakończeniu. Cały tom jest smutny, przesiąknięty uczuciem nieuchronności przeznaczenia. Czytamy i widzimy, jak stopniowo wszystko co Takeo stworzył się rozsypuje, zaczynając od państwa a na małżeństwie skończywszy – bo każdy błąd jaki kiedyś został popełniony teraz się mści, i to ze zdwojoną siłą. Ale taki już jest ludzki los, każdy tka go samodzielnie swoimi wyborami.

W moim odczuciu jest to zdecydowanie najlepszy, najgłębszy tom cyklu i jego godne zwieńczenie. Nie można czytać „Opowieści rodu Otori” bez tomu czwartego – on domyka całą historię, przy okazji mając trochę inne brzmienie od wcześniejszych części. Książka jest smutna, ale zapada w czytelnika głęboko i po lekturze czułam dużą satysfakcję. W żadnym razie czas przeznaczony na lekturę nie był czasem straconym – będę miała do tego cyklu spory sentyment.

Reklamy