Tagi

, , , , , ,

To, że zajrzymy do Janowca było oczywiste. Postanowiliśmy jednak zostawić sobie to miejsce na koniec, gdy już będziemy wyjeżdżać z Kazimierza Dolnego. Okazało się, że to bardzo dobry pomysł. Najpierw wymeldowaliśmy się z Kazimierzówki, potem podjechaliśmy nad samą Wisłę, żeby załapać się na prom. Przystań promowa jest tak prosta jak to tylko możliwe, w dodatku dobrze ukryta w okolicach kamieniołomu. Byliśmy sami (z Janowca przypłynęli tylko motocykliści na kazimierską stronę Wisły), a prom kursował często, był też widoczny na rzece, więc bardzo miło wspominamy tę przeprawę. Tym sposobem dotarliśmy do Janowca, w którym od razu skusiliśmy się na obiad (polecamy restaurację Serokomla), a potem od razu udaliśmy się na zamek.

Na bilet do zamku można odwiedzić jeszcze kilka innych miejsc w miasteczku, które warte są uwagi: Kamienicę Celejowską, Galerię Letnią, Muzeum Sztuki Złotniczej, MuzeumPrzyrodnicze, Drogę do domu M.J. Kuncewiczów… Obiekty te są porozrzucane po całym Janowcu, a żeby do nich trafić można kierować się mapką dostępną na bilecie. My niestety nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, żeby odwiedzić je wszystkie, tym bardziej, że sam zamek okazał się niezwykle zajmujący. Obejrzeliśmy go dość dokładnie, obeszliśmy krużganki, zajrzeliśmy też do Domu Północnego, w którym dostępna była ekspozycja poświęcona holenderskiej porcelanie (zamek  jest siedzibą jednego z oddziałów Muzeum Nadwiślańskiego). Po drodze widzieliśmy kilka Młodych Par, które razem ze swoimi fotografami i kamerzystami przyjechały tu na zdjęcia plenerowe – miejsce jest jak widać bardzo lubiane na takie sesje (czemu się wcale nie dziwiliśmy).

Zamek jest naprawdę bardzo urodziwy i malowniczy, to nie są ruiny w stylu tych z Bochotnicy, ale najprawdziwszy, dobrze zachowany zamek. Będąc w Kazimierzu Dolnym trzeba po prosto go zobaczyć, bo nie sposób zignorować takiej budowli. Można w Janowcu zaparkować i przespacerować się pod górę do zamku (jest to kawałek, od razu ostrzegę), ale można też wjechać tam samochodem i zaparkować na terenie zamku uiszczając przy tym opłatę za postój. Można też na miejscu zakupić różne pamiątki, jeśli ktoś bardzo chce. Na szczęście uniknęliśmy tłumów turystów ze względu na porę dnia i mogliśmy spokojnie porobić zdjęcia i pospacerować po zamku, czasami tylko wchodząc w kadr sesjom ślubnym.

Żałujemy bardzo, że nie mogliśmy zostać dłużej w Kazimierzu Dolnym i wielu rzeczy nie obejrzeliśmy. Ten sam niedosyt dotyczy Nałęczowa i oczywiście Janowca – ale tak to już jest, że nie sposób zobaczyć wszystkiego. Może zmotywuje nas to do odwiedzenia ponownie tych okolic? Byłby to dobry pomysł biorąc pod uwagę to, że nawet w samym Kazimierzu Dolnym ze względu na prace budowlane nie byliśmy w stanie zbliżyć się do tamtejszego zamku i baszty. Czas jednak pokaże. :) Póki co jesteśmy nastawieni bardziej na poznawanie nowych miejsc niż na powroty w znane już obszary. ;)

Reklamy