Tagi

, , , , , , , , ,

Sezon 3 „Pamiętników wampirów” to już jazda bez trzymanki. To, co dostaliśmy w sezonie 2 zostało jeszcze dodatkowo zapętlone, więc wciąż czeka nas kilka naprawdę dużych zaskoczeń. Dla odmiany na charakterze bardzo zyskuje Stefano, a i Damon częściej pokazuje serce (tak, to jest możliwe!). Nasz miłosny trójkąt zdecydowanie się stabilizuje, ale nie znajduje rozwiązania (chociaż Elena raczej wie kogo wybierze, kłopot w tym, że nie chce tego wyboru dokonać – wyraźnie satysfakcjonuje ją status quo, chociaż niekoniecznie jest to wobec obu zainteresowanych sprawiedliwe). Dowiadujemy się kilku istotnych rzeczy o powstaniu wampirów i oswajamy się z obecnością Pierwszych (szczególnie mnie cieszy obecność mojego ulubionego Elijah), poza tym wciąż mamy manipulacje, pakty, skomplikowane plany, pojawiają się też nowi bohaterowie, a starzy nie tracą nic ze swojej wielowymiarowości.

Zaczyna mnie coraz bardziej denerwować Elena, która wciąż pozostaje bez wyrazu, gra jedną miną, a przy tym próbuje wampiry wychowywać (szczególnie trafia widza szlag gdy widzi jej reakcję na wampirzą naturę Stefano – jakby nie wiedziała z kim się zadaje!). Ale na szczęście mamy wielu bohaterów, z których każdy jest trochę inny i inaczej skonstruowany, więc Elena (chociaż wciąż w centrum zdarzeń) nie jest zawsze na pierwszym planie. Coraz bardziej zaskakuje Caroline, która staje się naprawdę ciekawą bohaterką i trzymamy za nią mocno kciuki – nie dziwi też, że wzbudza zainteresowanie osoby takiej, jak Niklaus. Również Tyler się przeobraża, a i Matt dostaje więcej czasu, żeby oswoić się z taką paczką znajomych, jaką ma. Zaskakuje rozwiązanie iskrzenia na linii Bonnie i Jeremy – mieliśmy ten wątek już dość intensywnie w sezonie 2, ale w sezonie 3 niestety się on rozmywa (chociaż dość wiarygodnie). Zresztą czarownice są tutaj wciąż bardzo istotne dla fabuły – sama Bonnie też dostaje szansę poznania kogoś, kto jest dla niej bardzo ważny. Niestety, nie jest lekko i dramat goni dramat. Cień pada na Alarica (ciekawa, ale też nie oszczędzona przez scenarzystów postać) i pod koniec sezonu bardzo się ten cień wydłuża…

Zakończenie może zaskoczyć, ale uważny widz będzie widział, że wszystkie rozwiązania zostały wprowadzone z premedytacją, nic nie zostało poddane przypadkowi. Tym bardziej, że Bonnie, która staje się naprawdę potężną czarownicą, często sama podejmuje trudne decyzje (do czego nas już zresztą przyzwyczaiła), a każdy z bohaterów ma swoje mniejsze cele, swoją hierarchię wartości i potrafi przejąć inicjatywę. Można tych bohaterów nie lubić, nie być do nich przekonanym, nie lubić tematu wampirów i zżymać się na aktorstwo Niny Dobrev, ale trzeba przyznać, że jest to naprawdę dobrze zrobiony serial, niezwykle dynamiczny i nowoczesny w każdym calu. Oczywiście, że wszystko kręci się wokół miłości, tutaj nie ma zaskoczeń, ale to nic złego, bo poza romansem dostajemy też sporą dawkę horroru, a nawet bez szybkich scen pościgów odcinki pozostają dynamiczne i przykuwają uwagę widza. Chroniący się wzajemnie bohaterowie często krzyżują sobie szyki, przeszkadzają sobie z premedytacją lub zupełnie nieświadomie i jest w tym dużo ironii. Wbrew pozorom można się zamyślić nad ludzką psychiką i gotowością do poświęcenia siebie dla innych. Wyjątkowy jest w tym Damon, bo on nie uznaje kompromisów, nie rozdrabnia się i mimo chwili słabości wciąż pozostaje bohaterem krwistym i świetnie równoważącym zdecydowanie bardziej opanowanego Stefano.

Na sezon 4 trzeba poczekać do jesieni, co nie będzie łatwe. Zobaczymy co wydarzy się dalej, bo napięcie rośnie, a fabuły już chyba bardziej skomplikować się nie da. A może się mylę? ;)

Reklamy