Tagi

, , ,

Ostatnio trochę przypadkiem wygrzebałam w domu stary numer „National Geographic Polska”, którego jeszcze nie miałam okazji przeczytać. Postanowiłam szybko nadrobić zaległości. Pamiętam, że kupiłam ten numer ze względu na raport specjalny o gorylach (zwykle bowiem nie czytuję „NGP”). Do tego akurat numeru dołączono również książeczkę Beaty Pawlikowskiej „Blondynka w Amazonii”, wydawanej w ramach serii „Dzienniki z podróży”.

Co znajdziemy w środku? W pierwszym dziale „Skaner” mamy wiele naukowych ciekawostek, nierzadko bardzo zaskakujących, a przechodząc dalej dostajemy trochę zdjęć (dział „W obiektywie”), w tym także zdjęcia czytelników. Znalazło sie też miejsce na interesujący wywiad z lekarzem i kompozytorem Jerzym Woy-Wojciechowskim. Duży artykuł o gorylach, który jest tematem z okładki, zilustrowany jest przejmującymi zdjęciami, a jego lektura napawa smutkiem. Dalej mamy tekst o archeologicznych pozostałościach świątyni w Göbekli Tepe w Turcji i o wyznawcach wodun w Afryce. Dostajemy też jednak artykuł o dekonstruktywiźmie w architekturze i kolejny, niemniej ciekawy, o powojennym Bagdadzie, co pokazuje szeroki zakres tematyki poruszanej w piśmie. Na samym końcu przeczytamy o strefie pływów przylądowych (zwanej środowiskiem wattu) i o zamieszkujących ją stworzonkach.

Pismo jest świetnie wydane, na bardzo dobrym papierze i z połyskliwą okładką. Zdjęcia wyglądają znakomicie, kolory są soczyste a szczegóły wyraźne, z przyjemnością możemy więc łamy tego miesięcznika oglądać, a nie tylko czytać wydrukowane teksty. Dostajemy zatem do rąk pismo będące świetnie skrojoną całością, po lekturze jednak – pozostawiające pewien niedosyt. Mimo szerokiego spektrum poruszanych tematów chciałoby się więcej. Przeczytanie „NGP” od deski do deski nie zajmie nam zbyt wiele czasu. Czcionka wykorzystana w artykułach jest przy tym dość duża, więc lektura idzie naprawdę szybko (a dostajemy przecież 130 stron!).

Gdybym była prenumeratorem „NGP”, to dostałabym pismo z dodatkowym artykułem pt.: „Zielone Chiny”, poruszającym temat czystych technologii w Kraju Środka. Ale i bez tego pismo prezentuje się bardzo interesująco. Za 12,99zł otrzymujemy naprawdę szeroki przekrój tematów, przyrodniczych i kulturowych. To, co jest chyba największą zaletą „NGP”, to wspaniale przygotowane infografiki: szalenie szczegółowe mapy i ryciny, zajmujące nierzadko całą rozkładówkę. Zawierają w sobie dużo dodatkowych informacji, który świetnie uzupełniają artykuły.

Inna sprawa to portal utworzony przy piśmie, który zawiera sporo dodatkowych materiałów (artykułów, galerii fotograficznych) i tym samym łączy ze sobą oba tytuły wydawane w ramach National Geographic: „National Geographic” i „Traveler”.

Reklamy