Tagi

, , , ,

ManekinJadąc do Poznania wiedzieliśmy, że nasza wizyta tam nie obejdzie się bez odwiedzin w Manekinie. Naleśnikarnię tę poznaliśmy w Toruniu – podczas ówczesnego pobytu dość często się tam stołowaliśmy. I, co tu dużo mówić, zasmakowaliśmy w „turystyce naleśnikowej”. ;)

Sam Manekin jest bardzo szybko rozwijającą się siecią naleśnikarni. W tej chwili jest już obecny w 5 miastach: Bydgoszczy, Toruniu (tutaj aż w 4 miejscach!), Gdańsku, Łodzi  i właśnie Poznaniu. Niebawem pojawi się też wreszcie w Warszawie – zapewniam, że gdy tylko się otworzy, to tam się pojawimy. :)

Pomysł na Manekina jest dziecinnie prosty i chyba właśnie dlatego taki popularny. Otwieramy knajpkę z charakterystycznym klimatem i wystrojem (meloniki, lornetki, styl zdecydowanie retro) i serwujemy najprostsze dania z możliwych, które nie wymagają wysokich cen. W ten sposób otrzymujemy niezwykle popularny lokal, w którym za 20zł można się najeść – trudno więc się dziwić, że klienci stoją w kolejce przed wejściem czekając na stolik. ;)

Naleśniki pogrupowano w kilka kategorii: Wytrawne (czyli klasyczne, na ostro lub łagodniejsze), Wegetariańskie, Primavera (najbardziej godne polecenia, bo podawane z sałatą, pomidorami i oliwą na wierzchu), Zapiekane z Serem (zapiekane w półmisku, bardziej podobne do lasagne, wersja słodka jest bez sera), Ziemniaczane, Słodkie (jest też wersja z lodami), a z ciekawostek to pojawiło się Spaghetti Naleśnikowe. Zamówienie składa się z jednego naleśnika, w który zawinięty jest farsz, do tego podawane są sosy. Dla chętnych jest też mozliwość zamówienia sałatki lub zupy zamiast naleśników, jest nawet kilka deserów do wyboru, jeśli się nie zdecydujemy na naleśnika na słodko. :)

Porcje są spore, chociaż nie dla każdego będą wystarczające. Są też oczywiście wersje naleśników bardziej i mniej udane (w moim osobistym rankingu najwyżej jest wersja Primavera z brokułami i jajkiem), a karta od czasu do czasu ulega pewnym zmianom (jest zależna od dostępności składników, nie jestem pewna czy od miasta też) – w ten sposób R. nie mógł zamówić zapiekanego naleśnika, który tak bardzo podpasował mu kiedyś w Toruniu. Ponieważ rotacja klientów jest tutaj duża, to wnętrze jest bardzo gwarne, ale kelnerzy są bardzo mili chociaż nie mają lekko – uwijają się jak frygi z zamówieniami.

Jeśli ktoś nie przepada za naleśnikami, to podejrzewam, że nawet Manekin go nie przekona do zmiany zdania. :) Fakt jednak pozostaje faktem, że jest to bardzo sympatyczne miejsce i do tego niezwykle przystępne cenowo. Idealne na spontaniczny wypad – trzeba tylko liczyć się z konkurencją do stolików. ;) Zapraszam też do Photozaura – on również opisał swoje wrażenia z wizyty w Manekinie.

Reklamy