Tagi

, , , , , ,

Adremida_07_2012Pamiętam, że w czasach „nastolęctwa” tematy ezoteryczne i astrologiczne wydawały mi się wielce interesujące. Z tym okresem i z tą tematyką najbardziej kojarzy mi się miesięcznik „Wróżka”, Tarot, horoskopy, naturalna magia, a wszystko to w jednym miejscu, ozdobione charakterystyczną okładką, którą nie sposób z niczym pomylić. Chociaż zdecydowanie wyrosłam już z tej tematyki, to jednak na samą myśl o mandalach, medytacjach i życiu po życiu robię się sentymentalna. Bo w tego rodzaju pismach wszystko jest łagodne, miłe, radosne, przyjemne i proste.

Na „Adremidę” natrafiłam zupełnie przypadkiem. Okładka zwróciła moją uwagę, bo zupełnie nie pamiętałam żeby takie pismo pojawiło się na naszym rynku. Jak się jednak okazuje – nie jest to wcale taka znowu świeżynka. Pismo podpisujące się jako „Magazyn z pozytywną energią” ukazuje się u nas już od ponad roku jako dwumiesięcznik, w przystępnej cenie niecałych 9zł. W tej chwili pojawił się już numer 9, ja mam w rękach jeszcze numer 7 z przełomu roku 2012 i 2013. I, jak się dowiedziałam, jest to pismo już po liftingu. Może właśnie ten lifting spowodował, że jego tytuł zwrócił moją uwagę pomiędzy innymi czasopismami.

Ogólne wrażenie jest pozytywne – czysty projekt okładki, dużo obrazków w środku, jest też i wyraźny tekst, ale samo czytanie to dosłownie chwila i pismo szybko odkładamy na bok, na kupkę „przeczytane”. Treściowo poruszane są standardowe tematy: horoskop na rok 2013, mandale, pozytywne myślenie, współczesny szamanizm, telekineza, rozwój osobisty. Tematem numeru (o ile można tak to nazwać, bo to raczej temat z okładki) jest Eckhart Tolle, nauczyciel duchowy, którego książkę „Nowa Ziemia” omówiono na 6 stronach.

„Adremida” jest czasopismem lekkim i przyjemnym. Przekazuje głębsze, duchowe prawdy, ale raczej nie ma co się łudzić, że przeżyjemy nad nim przemianę. Wyczuwa się w nim pozytywną energię i optymistyczne nastawienie do świata, ale na żadnej z 84 stron nie znajdziemy konkretów – wszystko unosi się na granicy poznania, w strefie wiary i nadziei. Nie mówię, że to źle – niektórym takie właśnie pismo jest potrzebne. Ja jednak pod tą przyjemną formą wizualną odczuwam pełną miałkość, która mnie nie satysfakcjonuje jako czytelnika. Tym bardziej, że pismo jest dwumiesięcznikiem.

Reklamy