Tagi

, , , , , , , , , , ,

Wymarzony_dom_AniPo trzech latach narzeczeństwa, Ania i Gilbert wreszcie się pobierają. Ania staje się pierwszą panną młodą na Zielonym Wzgórzu, ale nie może pozostać w ukochanym Avonlea. Razem z mężem przenosi się nad Przystań Czterech Wiatrów, w okolice wioski Glen St. Mary, gdzie Gilbert ma objąć praktykę lekarską po swoim stryju. Szczęśliwie przenosi się tym samym do Wymarzonego Domku, który wybrał dla niej Gilbert – a marzeniem o tym domku pomagało jej przetrwać ostatnie trzy lata oczekiwania.

To nowe życie będzie dla Ani w większości bardzo szczęśliwe, ale i jej los nie oszczędzi, nadszarpując jej optymizm i wiarę w dobro. Swoim zwyczajem zyska jednak wielu przyjaciół, którzy swoimi osobowościami ubarwią karty powieści: Kornelię Bryant, kapitana Jima, a także Ewę Moore, której przyjaźń będzie miała slodko-gorzki smak. Chociaż wszystko ułoży się dobrze i książkę kończy happy end, to jednak powieść jest podszyta pewnym smutkiem, które niesie życie. Chociaż całość jest jak zwykle dla L. M. Montgomery optymistyczna i miejscami bardzo zabawna, to jednak jesteśmy tutaj bliżej śmierci i nieszczęścia niż w którymkolwiek z wcześniejszych tomów. Chociaż Ania się nie zmienia, zachowuje swoją dziewczęcość i młodego ducha, to jednak naznacza ją cierpienie, które czyni ją dojrzalszą – Ania przekracza pewną granicę. Kolejnym krokiem jest opuszczenie Wymarzonego Domku – miejsca jedynego w swoim rodzaju, ale jednak takiego, który swoją rolę już odegrało i przechodzi do przeszłości. Jest w tym wyraźny, życiowy rys – również Ania odczuje mocniej przemijanie, które jest nieodłącznym elementem istnienia. Wciąż jest w niej jednak tęsknota, żeby zatrzymać czas.

Tak, to już połowa cyklu o Ani z Zielonego Wzgórza. Szybko poszło, nie powiem. :) Po tylu latach z przyjemnością jednak przypominam sobie po kolei każdą z części o Ani, odczytując ją inaczej niż gdy byłam dzieckiem. Teraz zdecydowanie bardziej podobają mi się „dorosłe” tomy, bo są mi bliższe, dostrzegam w nich też więcej niż widziałam dawniej. Czytelnik towarzyszy Ani przez te wszystkie lata i godzi się z naturalnym dorastaniem, jakiego doświadcza na kartach kolejnych powieści cyklu. Zielone Wzgórze wciąż jest w sercu Ani, ale ona jest już na etapie tworzenia własnego domu, znalezienia własnego miejsca na świecie. Dorosły czytelnik zdecydowanie lepiej to zrozumie niż dziecko. Dlatego też myślę, że cykl o Ani nie jest wcale lekturą dobrą tylko dla młodszych czytelników – również dorosłemu może przynieść wiele przyjemności. :)

Reklamy