Tagi

, , , , , , , , , ,

Poradnik_dla_zielonych_rodzicowGdy w 2011 roku pojawił się na rynku ładnie wydany przez Wydawnictwo Mamania „Poradnik dla zielonych rodziców”, sięgnęłam po niego z wielkim zainteresowaniem. Tak naprawdę jednak nie miałam wtedy potrzeby go czytać – wróciłam do niego dopiero ostatnio, gdy książka zdążyła odleżeć swoje na półce.

To, co zwraca od razu uwagę, to sympatyczny wygląd książki, jej miła strona wizualna (unikalne ilustracje Olki Osadzińskiej) i dobór papieru. Całość została podzielona na rozdziały poruszające różnorodne tematy związane z rodzicielstwem i byciem eko. Nie jest to klasyczny poradnik, który od początku do końca prowadzi za rękę czytelnika. Każdy rozdział (a jest ich 13) dzieli się na kilka części. Mamy w większości rozdziałów najpierw krótki wstęp przygotowany przez jedną z autorek w oparciu o własne doświadczenia, następnie wywiad ze specjalistą w kwestii poruszanego tematu, a dopiero na końcu część poradnikową z ewentualnymi przepisami i instrukcjami. Tematy są eko, ale nie tylko o ekologię tutaj chodzi – widać wyraźnie, że autorki chciały przede wszystkim dopuścić do głosu praktyków, którzy najlepiej mogą opowiedzieć o zmianach w swoim życiu. Poruszany jest temat karmienia piersią, chustowania, pieluszek wielorazowych, rodzicielstwa bliskości, ale także Bobomigów i zdrowego odżywiania (z osobnym wątkiem wegetariańskim) oraz naturalnych kosmetyków, które można przygotować samodzielnie w domu. Jest to dość szeroki wachlarz tematów, z których jedne mogą być bardziej, a inne mniej interesujące. Czytając poradnik sama odczuwałam, że z niektórymi rzeczami w nim zawartymi się nie zgadzam, inne zupełnie do mnie nie trafiają, a jeszcze inne żywo mnie zainteresowały. Te kilka ciekawych kwestii pokazuje, że każdy może z książki wyłuskać coś dla siebie.

Moje ogóle wrażenia? Książka jest całkiem przyjemna, ale nie poczułam się nią ani oczarowana, ani mnie też nie przyciągnęła do siebie jakoś wyjątkowo mocno. Rzekłabym, że momentami była trochę nudnawa i często odkładałam ją na bok, żeby dopiero po jakimś czasie znów do niej zajrzeć. Może to wynikać z tego, że generalnie nie lubię czytać poradników i tak naprawdę najczęściej unikam ich jak tylko mogę. Przejrzysta konstrukcja książki pozwala jednak szybko sięgnąć do działu, który nas interesuje, szczególnie do porad praktycznych. Myślę, że można wracać do tego poradnika od czasu do czasu, ale osobiście nie sądzę, żeby był u mnie stale w użytku. Miałam jednak ogólnie miłe wrażenia z lektury i cieszę się, że taka książka pojawiła się na polskim rynku.

Reklamy