Tagi

, , , ,

Czy jest ktoś, kto nie zagląda na MojeWypieki.com? Nawet jeśli jest, to należy pewnie do mniejszości, przynajmniej spośród tych, którzy lubią upichcić coś w kuchni. :) Ja sama zaglądam tam często i bardzo sobie chwalę niezawodność przepisów Doroty Świątkowskiej.

Muffiny z gruszkami i imbirem, które przytoczyła na swoim blogu za książką “Nigella Express” Nigelli Lawson (wydanej w Polsce jako “Nigella ekspresowo”) sprawdziły się także u mnie jakiś czas temu (wyszły i bardzo nam smakowały), potem jednak nie wróciłam już do przepisu, a po drodze zdążyłam “zmienić” piekarnik. ;) Dopiero ostatnio P. natchnęła mnie na zrobienie muffinków, postanowiłam więc wykorzystać śliczne gruszki dostępne u mnie na bazarku i od razu przypomniał mi się ten przepis. :)

007

Składniki:
– 250g mąki pszennej
– 2 łyżeczki proszku do pieczenia
– 150g drobnego cukru (dałam 140g)
– 75g brązowego cukru (u mnie trzcinowy Demerara) + do posypania
– 1 łyżeczka suszonego imbiru
– 140ml kwaśnej śmietany (u mnie 18%-owa)
– 125ml oleju
– 1 łyżka miodu
– 2 jajka
– 300g obranych i pokrojonych w kostkę gruszek (wzięłam 2 spore Konferencje i nie wykorzystałam ich w całości)
– dodatkowo ok. 50g czekolady deserowej (czyli pół tabliczki)

Muffiny robi się o tyle prosto, że wystarczy wszystko ze sobą zmieszać, najlepiej niezbyt dokładnie, byle składniki się połączyły, i zapakować do foremek z papilotkami do około 3/4 wysokości. Najpierw mieszamy składniki suche, a następnie osobno składniki mokre, potem wszystko łączymy razem w jednej misce. U mnie wyszło dwukrotnie więcej muffinów z tej porcji ciasta – czyli dokładnie 24. Pierwszą porcję zrobiłam zgodnie z przepisem, do drugiej porcji (mam metalowe formy po 12 wgłębień, piekłam więc najpierw jedną, a potem drugą) dodałam jeszcze pół tabliczki posiekanej deserowej czekolady. A wszystko dlatego, że R. podsunął mi taki pomysł. Postanowiłam więc sprawdzić jak wyjdzie. Po wypełnieniu formy posypałam wierzch ciasta kolejną porcją brązowego cukru, ale starałam się nie robić tego zbyt obficie. Pieczemy muffinki w 200 stopniach C przez 20-25 minut, ale warto sprawdzić patyczkiem wcześniej czy ciasto nie jest już gotowe.

Same muffinki są naprawdę bardzo dobre, mimo wykorzystanej ilości cukru nie są przesłodzone, czuć w nich również tę odrobinkę dodanego imbiru. R. najbardziej polubił skarmelizowany cukier z wierzchu, który powoduje, że świeże, ciepłe muffinki są fantastycznie chrupkie. :) Dodanie czekolady nie zepsuło ich smaku – to pewnie też kwestia tego, że nie dodałam jej dużo, bo tylko pół tabliczki. Myślę, że następnym razem spróbuję dodać więcej. :)

006