Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

OlsztynOlsztyn okazał się naszym ostatnim tegorocznym wyjazdem, a wynikło to z ogólnej sytuacji. Wypadł w zdecydowanie lepszym czasie niż Zamość, bo było już pogodniej, ale niekoniecznie upalnie. W kwestii noclegu jak zawsze poratował nas Groupon – gościliśmy w butikowym 4-gwiazdkowym Hotelu Dyplomat. Poza drobnymi niedogodnościami (w rodzaju dwóch wesel dzień po dniu odbywających sie na terenie hotelu) byliśmy z tego pobytu bardzo zadowoleni. Na szczęście hałas związany z imprezami weselnymi w ogóle do nas nie docierał (nasz pokój mieścił się na 3 piętrze, a więc z dala od wynajętej restauracji), za to śniadania zostały przeniesione do baru – na szczęście nie odczuliśmy w związku z tym żadnego dyskomfortu.

Pokój był ładny, obszerny i czysty, z bardzo ładną łazienką. Dla odmiany tutaj zastaliśmy lodówkę, za to nie zaoferowano gościom zestawu do kawy/herbaty. Sam klimat hotelu jest tradycyjny, stylowy, ale nieprzesadnie staroświecki. Śniadania były smaczne, chociaż podobnie jak w Zamościu oferowano dużo wysublimowanych przekąsek (niekoniecznie przez to smacznych). Powitalna kolacja była sycąca i smaczna, ale nie pozostawiono nam w ogóle wyboru co do preferowanego dania. Szczęśliwie kucharz trafił w nasz gust, ale nie musiało być tak pięknie.

Z hotelu na Stare Miasto było niezbyt daleko, idealnie na spacer po śniadaniu. Następnie mijamy Nowy Ratusz i po prawej jesteśmy już niemal na Starówce. Napotkaliśmy jednak pod Wysoką Bramą na prace archeologiczne, co wiązało się z ogrodzeniem sporej części placu. Tym samym Wysoka Brama straciła dużo ze swojej fotogeniczności, nie można też było pod nią przejść. Sama Starówka jest już jednak bardzo urocza i przede wszystkim tętni życiem, chociaż uliczki są wąskie. Nie mogliśmy sobie odmówić wejścia do Muzeum Warmii i Mazur, które mieści się na terenie Zamku Olsztyńskiego (czyli Zamku Kapituły Warmińskiej). Tam wybiliśmy pamiątkową monetę, zobaczyliśmy „pruską babę” i zwiedziliśmy Komnaty Kopernikowskie. Na poddaszu zamku zorganizowano piękną wystawę ikon z XVI-XIX wieku. Weszliśmy też oczywiście na wieżę, żeby zobaczyć panoramę Olsztyna. Pod zamkiem znajduje się uroczy Park Zamkowy, przez który przepływa rzeka Łyna. Można tam odpocząć w cieniu drzew, pospacerować. Najprzyjemniej jest przy dużej fontannie zwanej „Symfonią ptaków”.

Poza Starym Miastem warto też wybrać się do Planetarium – byliśmy nawet na seansie popołudniowym pt.: „Koszmiczny Ekspres”. Od razu przypomniało mi się dzieciństwo, gdy tylko zobaczyłam charakterystyczną szarą kopułę na tle niebieskiego nieba. :) Z naszego hotelu wystarczył niezbyt długi spacer, podczas którego przy okazji minęliśmy też Olsztyński Teatr Lalek.

Jesli chodzi o jedzenie, to nietrudno znaleźć jakąś fajną knajpkę. My wypróbowaliśmy Restaurację Staromiejską, która była całkiem w porządku (szczególnie przypadły nam do gustu pierogi z kurkami), ale odwiedziliśmy też sympatyczną Naleśnikarnię Pomarańczę.

Olsztyn pozostawił w nas bardzo miłe wspomnienia. Jest miejscem pełnym uroku, z wieloma fajnymi zakątkami. Również z pobytu w Hotelu Dyplomat byliśmy zadowoleni, podobał nam się pokój i spokojna okolica bliska Staremu Miastu. Chętnie bym tam jeszcze kiedyś wróciła, chociaż zdaję sobie sprawę, że w Polsce jest bardzo dużo takich sympatycznych miejsc, które warto odwiedzić. :)

Do galerii zdjęć zapraszam tradycyjnie na Malowane Światłem i na FB. :)

Reklamy