Tagi

, , , , , ,

Digital_Foto_Video_12_2013Od lat czytam miesięcznik „Digital Foto Video”, który razem z magazynem FOTO najbardziej trafia w mój czytelniczy gust. Próbowałam się przekonać do „Digital Camera Polska”, ale niestety nie udało mi się – a sięgałam po to pismo jeszcze kilka razy od jego pojawienia się na rynku. Były numery, których z żalem nie byłam w stanie przeczytać od dechy do dechy. Niewykluczone jednak, że kiedyś będzie inaczej.

DFV zdążyło się trochę zmienić przez ostatnie lata. Po pierwsze zmieniło wydawcę, zachowując przy tym żelazny skład redakcyjny, który nadaje pismu charakter. Po drugie rozpoczęło walkę o regularne pojawianie się na rynku (bo bywało z tym bardzo różnie). Wizualnie się nie zmieniło, ale wprowadziło więcej „zielonych stron” z poradami fotograficznymi. Prenumeratorzy wciąż otrzymują z pismem płytę CD, kupujący w kiosku mają do niej dostęp przez stronę internetową pisma.

W tej chwili za niecałe 18zł otrzymujemy 130 kolorowych stron pełnych tekstu o szerokiej tematyce fotograficznej i z mnóstwem zdjęć. Na początku dział „Nowości”, następnie „Sprzęt” z testami, galerie i ocena zdjęć czytelników, kilka stron konkursów oraz obszerny temat numeru (w numerze grudniowym jest to „Android dla fotografa”, czyli przegląd najlepszych aplikacji fotograficznych na smartfony – nie tylko z Androidem). Dalej zaczynają się tematy bardziej praktyczne – dział „Warsztat” z poradami dotyczącymi obróbki zdjęć i np. ich wydruku, „Porady”, czyli wspomniane już „zielone strony” z informacjami technicznymi, a na samym końcu otrzymujemy „Magazyn” z omówieniem warsztatów plenerowych organizowanych regularnie przez ekipę DFV. Listy do redakcji to tak naprawdę wyimki z prężnie działającego forum DFV.

Niestety sytuacja rynkowa czasopism nie jest łatwa. Ostatnio znikło z rynku FOTO i trudno mi ocenić czy to jego koniec, czy też pismo wróci (ostatnio było bardziej dwumiesięcznikiem niż miesięcznikiem). Wiele wydawniczych obsuw zaliczyło też DFV wydając numery łączone, żeby wpasować się w obowiązujący kalendarz wydań. Bywało też i tak, że dla prenumeratorów nie było płyt CD, bo nie dojechały na czas z tłoczni, więc dołączano je do następnego numeru. Mam też wrażenie, że publikowane w DFV testy sprzętu stały się mniej wnikliwe i przez to chętniej czytałam te, które pojawiały się w sieci, albo na stronach pisma FOTO (ale tylko jeśli testerem był Roman Zabawa). Z innych rzeczy, które można zarzucić DFV, to że wbrew nazwie traktują po macoszemu temat wideo. Czasami pojawiają się porady dotyczące montażu filmów, ale testy sprzętu nie pojawiają się praktycznie w ogóle – jeśli więc stoimy przed zakupem kamery wideo, to tutaj nie dowiemy się niczego interesującego.

Mimo pewnych potknięć i braków lubię DFV i zawsze niecierpliwie czekam na nowy numer. Mam nadzieję, że rynek ustabilizuje się na tyle, że pisma specjalistyczne z zakresu foto przetrwają. Konkurencja nie jest mała (tym bardziej, że ostro na rynku rozpycha się wydawnictwo AVT), a pisma tego typu są na tyle drogie, że trudno co miesiąc kupować wszystkie z danej kategorii. E-wydanie daje jakąś alternatywę, ale ja wciąż jestem uzależniona psychicznie od papieru i lubię ten kontakt z wydrukowanym pismem. Niezależnie więc od wszystkiego – do DFV będę wracać.

Reklamy