Tagi

, , , , , ,

Digital_Photographer_Polska_01_2013Na rynku czasopism fotograficznych zaczyna się robić tłoczno. Chociaż nie będę ukrywać, że jest to znakomita sytuacja dla czytelników (tyle tylko, że trzeba sięgać coraz głębiej do kieszeni), to jednak istotniejsza od ilości jest jakość oferowanych treści. Niejasny status miesięcznika FOTO (którego zniknięcie z rynku trudno będzie mi odżałować), drobne zawirowania przy wydawaniu „Digital Foto Video”, a także nie w pełni trafiająca do mnie forma „Digital Camera Polska” czy „Foto-Kuriera” (do którego zaglądam od czasu do czasu, ale nie regularnie), z tym większą siłą pchnęły mnie do sięgnięcia po nowy dwumiesięcznik „Digital Photographer Polska”. Okładka była zachęcająca, papier również – wizualnie czaspismo prezentuje się tak, jak powinno pismo nastawione przede wszystkim na fotografię. Za kwotę 19,80zł (standard cenowy przy pismach o tej specjalności) otrzymujemy 116 stron i dołączaną płytę CD z dodatkowymi materiałami.

Wydawnictwo, które postanowiło wprowadzić na nasz rynek DPP, czyli format znany już za granicą, to AVT, które wcześniej z sukcesem „zainstalowało” u nas polską edycję „Digital Camera”. DPP jest z założenia trochę inne od DCP, co ma swoje zalety, jak i wady. Najważniejsze jest jednak to, żeby pisma się wzajemnie nie kanibalizowały na rynku. Czy tutaj udało się to osiągnąć? Myślę, że tak, ale to czytelnicy zweryfikują swoimi portfelami.

DPP praktycznie omija kwestie technologiczne, co będzie sporym rozczarowaniem dla tzw. „onanistów sprzętowych”. Nie uświadczymy tu żadnych rozbudowanych testów sprzętu, porównań, dywagacji co kupić, a co omijać z daleka. W podtytule napisano „Magazyn ambitnych fotoamatorów” i w środku otrzymujemy teksty przede wszystkim o samej fotografii. Poza wywiadami, analizami „jak zrobiono to zdjęcie”, artykułami o zawężonej tematyce (fotografia reklamowa, fotografia kryminalistyczna) oraz poradami technicznymi (w tym numerze wzięto na warsztat technikę high-key) otrzymujemy też kilka przykładów edycji zdjęć i obszerny dział „Inspiracje” (który akurat w ogóle do mnie nie trafia). Niestety już w DCP amerykańskie artykuły z cyklu „50 pomysłów na…” (i tu można sobie dopisać: kreatywne zdjęcia, wykorzystanie pogody, niestandardowy projekt fotograficzny) zupełnie do mnie nie przemawiają, a wręcz wydają się zapychaczem (bo zajmują wiele stron i są okraszone wieloma zdjęciami). Pomysły te może i są sensowne, ale nie zachęcają mnie wcale do własnych artystycznych prób, bo wydają się zbyt miałkie i oczywiste. Zniechęca mnie też sama forma, czyli zestawienie takiej długaśnej listy, co teoretycznie łatwo się czyta, ale niekoniecznie rozwiązuje wątpliwości artystyczne u fotografa.

Trzeba pamiętać, że nie znajdziemy tu zbyt wiele treści polskich. W większości artykuły są przedrukami, starannie przetłumaczonymi i „uzdatnionymi” dla polskiego czytelnika, ale w wymowie wyraźnie innymi niż gdyby były pisane przez polskiego redaktora od początku do końca (dlatego tak lubię czytać DFV, bo tam czuć, że ktoś nad tym tekstem pracował i nadał mu charakter). Może to przeszkadzać i w kilku miejscach naprawdę mi przeszkadzało (np. amerykańskie realia pracy w fotografii kryminalistycznej mało mnie obchodzą, kilka wzmianek o polskich warunkach to stanowczo za mało). Jest to jednak grzech, który przeszkadza mi też w DCP i nie spodziewałam się, że w DPP może być inaczej.

Od strony wizualnej pismo jest barwne i przepełnione wysmakowanymi, pięknymi, czasami aż bezdusznymi zdjęciami. Nie mogę powiedzieć, żeby było ogólnie złe i nieciekawe – jest pełne porad i często interesujących treści, więc dla kogoś, kto nie skupia się tylko na sprzęcie jest co poczytać. Rzekłabym, że jakoś bardziej mi podpasowało od DCP, ale wciąż nie mam wrażenia, że to jest dokładnie to, czego szukam w czasopiśmie fotograficznym. Ponieważ jest to pismo oparte na sprawdzonym formacie nie wierzę, żeby kolejne numery były inne (np. DCP nie przeżywa przeobrażeń z numeru na numer). Czy DPP się utrzyma? Zobaczymy. Będzie mu zapewne łatwiej o tyle, że jest dwumiesięcznikiem, ale to rynek zweryfikuje, czy potrzebujemy pism o fotografii, czy też jednak bardziej o sprzęcie.

Reklamy