Tagi

, , , , ,

Kukbuk_07_2014Pisałam już o innych pismach kulinarnych na naszym rynku – w tym także o kwartalniku „SMAK”. Dość długo zwlekałam z krótką prezentacją „KUKBUKa”, bynajmniej jednak nie dlatego, że nie wiedziałam co napisać. Tak się składa, że właśnie „KUKBUK” najbardziej do mnie trafia jako czasopismo i z wielką przyjemnością do niego zaglądam. zwraca uwagę już sama okładka, zwykle intrygująca, bo unikająca pokazywania twarzy modeli. Do tego dochodzi wielki, kolorowy napis „KUKBUK”, który naprawdę trudno przeoczyć nawet w pstrokatym kiosku.

„KUKBUK” ma duży format, gruby, połyskliwy papier i mnóstwo kolorów. Ukazuje się co 2 miesiące i kosztuje równo 19zł. Znajdziemy w nim naprawdę dużo zdjęć, które starannie zapełniają 200 stron, nie przeciążając przy tym całości. Oczywiście, że poza treścią redakcyjną znajdziemy tu też reklamy, ale ich obecność nie jest (dla mnie przynajmniej) jakoś wyjątkowo męcząca. Zdecydowanie mamy co czytać, ale autorzy bardzo się postarali, żeby pismo cieszyło także nasze oczy – jest więc po brzegi wypełnione bardzo apetycznymi zdjęciami i ciekawymi grafikami.

Treść podzielono na 3 logiczne (biorąc pod uwagę tematykę) części: „Śniadanie”, „Obiad” i „Kolację”. Każda część poprzedzona jest artystycznym rysunkiem, poza tym zawarto w nich wywiady z gwiazdami (o jedzeniu oczywiście), felietony i naprawdę dużo przepisów. „KUKBUK” to jednak nie jest magazyn tylko kulinarny, ale kulturalno-kulinarny, jak głosi napis na okładce. Znajdziemy tu więc też trochę life style’u, który dość mocno styka się z tematyką jedzenia. Widać wyraźny pomysł na ten tytuł i to się chwali. Interesując się blogosferą kulinarną odnajdziemy tu też kilkoro znanych blogerów, którzy dostali trochę miejsca na swoje przepisy.

Pozorny chaos na stronach magazynu ma swój niezaprzeczalny urok. Strona wizualna, a szczególnie papier, odpowiadają mi bardziej niż w „SMAKu” – zdjęcia są wyraziste i bardzo nasycone, a ja lubię widzieć szczegóły. Całość to wysmakowany produkt, który bardzo dobrze współgra z tym, o czym pisze – dobrym jedzeniem. Pokazuje też, że jedzenie to coś więcej niż tylko pożywienie dla ciała – to również uczta dla zmysłów, a dla ludzi, którzy są prawdziwymi smakoszami również styl życia.

Zainteresowani na pewno już zdążyli wgryźć się porządnie w „KUKBUKa”, więc nawet nie muszę im polecać tego pisma. Ja natomiast przygotuję sobie coś dobrego do picia i doczytam numer 8, marcowo-kwietniowy, który już od jakiegoś czasu jest dostępny w kioskach. :) „KUKBUK” bardzo mi smakuje, a najlepiej się go czyta przy dobrym jedzeniu. ;)

Reklamy