Tagi

, , , , ,

Sześć lat… Trudno mi uwierzyć, że to już tyle. Wcale nie tak dawno temu pomyślałam sobie, że blog może być odpowiednią dla mnie formą ekspresji – bo pomieści i dłuższe teksty, i zdjęcia… Początki były pełne pasji, fascynujące. O tylu rzeczach można pisać!

Skupiłam się na rzeczach, wokół których wtedy moje zainteresowania się zawężały. Fajnie było uprawiać sobie to poletko, zakątek w sieci, w którym mogłam gromadzić własne myśli i łatwo do nich wracać, odświeżać je sobie. W ten sposób mijały lata, moja aktywność blogowa zmieniała się, ale zwykle pojawiały się nowe wpisy, prędzej czy też trochę później.

Zmieniliśmy miejsce zamieszkania, powiększyła nam się rodzina. Wszystko powoli zaczęło się zmieniać – my też. Musiałam zacząć bardziej cenić swój czas. Chciałam wciąż blogować i wciąż próbuję tutaj być, zaglądać, wrzucać coś. Ale jest z tym coraz trudniej. Myślałam przejść trochę do tematów bardziej rodzinnych i dziecięcych, ale praktyka pokazała, że nie czuję się wystarczająco kompetentna, żeby snuć rozległe przemyślenia w tych drażliwych kwestiach. Uważam, że rodzicielstwo to osobista sprawa i tak naprawdę nikomu nic do tego, jak ono wygląda u mnie. A jeśli ktoś interesuje się tymi tematami, to mnóstwo jest ciekawych blogów parentingowych, mój zupełnie nie nadaje się na taką przemianę.

Kilkanaście wpisów rozpoczętych, ale wciąż brakuje chwili, żeby je dokończyć. Wrażenia się zamazują, wpisy przestają być aktualne, dochodzą nowe tematy i wątki. Ale wciąż wierzę, że uda mi się jeszcze wziąć w garść i wrócić do pisania. Niestety regularność nie jest moją mocną stroną… ;) Inna sprawa, że wielu zaległych wpisów wyjazdowych nie opublikuję. Miałabym kłopot z dokumetacją zdjęciową i odtworzeniem z pamięci tego, co warto napisać. Pozostają mi więc bieżące tematy, filmy, seriale i książki. Kulinarnia niestety też zeszły na dalszy plan, a przynajmniej gdy chodzi o przygotowanie sesji zdjęciowej. ;)

Z jednej strony jestem więc na blogu, chociaż z drugiej – tylko jedną nogą. Blog to pasja, oczywiście, ale również ciężka praca, olbrzymi nakład czasu. Po sześciu latach okazało się, że są momenty, gdy mnie to przerasta, a wtedy zapada milczenie. Dziękuję wszystkim, którzy mimo wszystko od czasu do czasu tutaj zaglądają. :)

Reklamy