Tagi

, , , ,

LaskaBardzo lubię prozę Anny Kańtoch. Nie czytałam jeszcze wszystkich jej książek (na szczęście :)), ale na „Łaskę” rzuciłam się wręcz od razu, gdy tylko trafiła w moje ręce. Nie zawsze jednak tak było – pamiętam, że „Miasto w zieleni i błękicie” nie zachwyciło mnie jakoś mocno. Natomiast cykl opowiadań o Domenicu Jordanie był już naprawdę świetny. Przede mną kolejne jej książki, do których z przyjemnością będę siadać – język, którym Kańtoch pisze, bardzo do mnie trafia i niezwykle mi się podoba.

„Łaska” to odejście od klimatów fantastycznych, chociaż wbrew pozorom nie bardzo odległe. Kańtoch bardzo lubiła wątki kryminalne i czerpała z ich potencjału pełnymi garściami w swoich poprzednich książkach, tutaj zaś po prostu zrezygnowała z wymyślonego świata na rzecz oparcia się o znany jej świat realny. Przesunęła też fabułę do lat 80-tych, co dodaje całości sympatycznego retro smaczku.

Akcja dzieje się w niewielkiej miejscowości o klimatycznej nazwie Mgielnica. Główną bohaterką jest Maria Lenarczyk, młoda nauczycielka w szkole podstawowej, która z bliskich sobie ludzi ma tylko chorą ciotkę, a teraz, w okresie zimowym, szczególnie odczuwa depresję. Maria jest zamknięta w sobie, pozbawiona sił witalnych i werwy, samotna – zupełne przeciwieństwo tego, jaki powinien być bohater, który ma rozwiązać zagadkę (czyli przede wszystkim aktywny i sprawczy). Żeby zrównoważyć niemoc Marii, Kańtoch wrzuca w akcję także parę milicjantów – niezwykle ambitnego porucznika Adama Bogusza oraz sierżant Beatę Drzymałę. To oni prowadzą śledztwo w sprawie najpierw samobójstwa jednego nastolatka, a następnie zabójstwa kolejnego. Szybko jednak okaże się, że cała sprawa ma związek z przeszłością Marii i jej tajemniczym zniknięciem w lesie gdy miała 6 lat. Nic z tego czasu nie pamięta, ale wszystko wskazuje na to, że zmarli chłopcy mieli styczność z osobą, którą poznała wtedy i ona.

Opowieść jest skonstruowana misternie i trzyma w napięciu tak mocno, że trudno się od niej oderwać. Język Anny Kańtoch jest plastyczny i bardzo przyjemny, pozwala na „pełne zanurzenie” w fabułę. Chociaż sama opowieść jest realistyczna, Kańtoch wykorzystuje swoje doświadczenie w pisaniu fantastyki i wprowadza do powieści ledwo uchwytną magię. Rozwiązanie zagadki jest już zupełnie, wręcz boleśnie niemagiczne, ale tajemnica, niedopowiedzenie i niezwykły czar opowieści prowadzą czytelnika jak po sznurku, uwodzą go i wciągają głębiej w mrok.

W przeciwieństwie do „Cichej przystani” Mizuro Kańtoch podsuwa czytelnikowi kilka tropów rozwiązania zagadki. Czytając Mizuro nie zastanawiałam się jakoś mocno kto jest zabójcą, nie wydawało mi się to nadmiernie istotne. Kańtoch, której książka trzyma w zdecydowanie większym napięciu, przedstawia bohaterów, którzy wzbudzają w czytelniku podejrzenia i nieufność. To wszystko czyni „Łaskę” powieścią naprawdę fascynującą i godną lektury.

Reklamy