Tagi

, , , , ,

Dom_na_skrajuNie jestem wielką fanką literatury kobiecej (cokolwiek znaczy takie określenie), chociaż zdarza mi się od czasu do czasu sięgnąć po książki obyczajowe. Dobra książka obyczajowa to po prostu dobra książka, a ja nie jestem jakoś mocno nastawiona tylko na fantastykę lub kryminał. Lubię odmianę, a przede wszystkim lubię po prostu książki.

„Dom na skraju” Kasi Bulicz-Kasprzak to książka bardzo fajna. Początkowo miałam kłopot z mnogością bohaterów, ale fabuła jest pomyślana na 3 tomy (przede mną jeszcze „Szlachetne pobudki”, czyli tom 2, oraz oczekiwanie na finałową część 3), które układają się w cykl „Po sąsiedzku”, więc potrzebna jest tutaj odpowiednia ilość wątków, żeby wszystko zgrabnie się toczyło. Gdy już rozróżnimy poszczególnych bohaterów i poukładamy sobie w głowie szaloną mapę ich wzajemnych powiązań, lektura idzie bardzo szybko i mocno wciąga.

Akcja dzieje się w małej miejscowości Rubiń, głównie na ulicy Różanej, która jest lokalną dzielnicą willową. Tutaj mieszkają wszystkie bohaterki opowieści (książka skupia się głównie na nich i ich przeżyciach), kobiety w różnym wieku, po bardzo różnych przejściach, niektóre bardziej szczęśliwe inne mniej. Do tego świata wprowadza nas Marta, która po rozwodzie wraca do rodzinnego domu, żeby naładować baterie. Powrót do domu nie jest jednak łatwy, bo jej ex to jej przyjaciel z dzieciństwa, a jego rodzina to bliscy sąsiedzi.

Napięcie rośnie, w toku historii pojawiają się różne tajemnice i zawirowania sercowe (często takie sprzed bardzo wielu lat), ale zakończenie nie przynosi rozwiązania wszystkich wątków, raczej zostawia czytelnika z rozbudzoną ciekawością i kluczowym pytaniem „co dalej?”.

Książka napisana jest bardzo przyjemnie, jest w niej humor, jest tajemnica, która popycha czytelnika do przewracania stron. Jest też sporo życiowych obserwacji, a bohaterki są bardzo różne i bardzo prawdziwe. Nie wszystkie dają się lubić, ale motywacja każdej z nich jest świetnie uargumentowana i dlatego bez cienia wątpliwości dajemy się oczarować tej niezwykłej opowieści. Wątki związane z uprawą ogrodu ani trochę nie nużą, a wręcz przeciwnie – fascynują i rozbudzają zainteresowanie ogrodnictwem. Nagle w oczach czytelnika nawet niewielki balkon zyskuje wielki potencjał w ogrodnictwie. ;)

Autorka pokazała, że teoretycznie niewiele potrzeba, żeby stworzyć dobrą powieść – nawet najbardziej kameralne otoczenie spełni swoją rolę, jeśli tylko znajdzie się pisarz z pomysłem i talentem. Tutaj mamy wszystko, co potrzeba: pomysł, talent i krwistych bohaterów, których losami się przejmujemy. Nic tylko czytać!

Reklamy