Tagi

, , , , ,

Corki_WaweluGdy tylko na rynku pojawiła się najnowsza książka Anny Brzezińskiej wiedziałam, że musi pojawić się ona na mojej półce. Tak też się stało. Gdy wzięłam to tomiszcze do rąk byłam pod olbrzymim wrażeniem – lubię grube książki, które na półce stoją samodzielnie i wcale nie potrzebują podpórki. Przy okazji byłam (i wciąż jestem) pełna podziwu dla ilości pracy, którą w książkę tę włożyła autorka.

Znamy historię naszego kraju. Niektórzy lepiej, inni gorzej, ale o tym, że kiedyś naszymi królami byli Jagiellonowie pamiętamy ze szkoły. Czasy średniowiecza nie cieszą się u nas estymą, myślimy często, że były to wieki ciemne, barbarzyńskie, brudne. Anna Brzezińska, mediewistka, a więc znawczyni tamtych czasów, rekonstruuje nam życie z tego okresu posiłkując się całym wachlarzem materiałów historycznych. Opowieść tę obudowuje w ramy swoistej historii rodzinnej – wykorzystała do tego celu dzieje 3 sióstr, córek Zygmunta Starego i Bony Sforzy, które rozpisała na tło kulturowe i polityczne epoki. W centrum tej opowieści, i jako główny obserwator dworu, stoi Dosia, karliczka, która całe swoje życie spędziła przy najmłodszej królewnie Katarzynie z rodu Jagiellonów. Jej oczami patrzymy na Wawel tamtych czasów.

To nie jest do końca powieść. Raczej beletryzowana książka historyczna. Linia czasowa nie jest jednolicie pociągnięta przez całą książkę – mamy w niej retrospekcje i futurospekcje. Nie powinno to być dla nas zaskoczeniem, bo znamy historię rodu Jagiellonów na polskim tronie i autorka wcale nie chce nas zaskakiwać ich losami, ale wymaga przy tym bardzo dużego skupienia czytelnika, żeby się nie pogubić w mrowiu bohaterów i faktów, jakie zostają przywołane.

To, co jednak nieustająco przytrzymuje czytelnika przy lekturze, to piękny język Anny Brzezińskiej. Jej książki zawsze czyta się z niesamowitą przyjemnością ze względu na rytm zdań, staranną konstrukcję, ledwie uchwytną baśniowość zaklętą w słowach. Czyni ją to prawdziwym opowiadaczem, a nie przezroczystym narratorem następujących po sobie zdarzeń. Od pierwszych stron książka bardzo wciąga, ale z racji rozmiarów, ilości wątków i wiedzy historycznej zawartej na kartach, nie jest to lektura szybka, łatwa i przyjemna. Bywa bolesna już na samym początku, gdy poznajemy matkę Dosi, ale autorka jest daleka od lubowania się w okrucieństwie i podchodzi do wszystkich trudnych kwestii z niezwykłą wrażliwością i delikatnością.

Zdecydowanie łatwiej jest czytać książkę na czytniku ze względu na jej naprawdę spore rozmiary, ale niezależnie od formy warto poświęcić jej swój czas. Chociaż nie uświadczymy tu wartkiej akcji a z całej książki przebija smutek, to jednak lektura była dla mnie naprawdę wartościowym doświadczeniem. Uczenie się historii w takiej formie zdecydowanie ułatwia zapamiętywanie i już samo to jest największą zaletą książek historycznych. Gorąco polecam. :)

Reklamy